Dwanaście niedokończonych snów – Natasza Socha

Najbliższe kulturalne piątki będą typowo świąteczne. Albo inaczej – pokażę Wam książki, które wpadły w moje czytelnicze łapki przed świętami. Szukałam literatury, która mnie w ten świąteczny klimat wprowadzi. Zaczęłam niebanalnie…

 

O czym to jest…

Już na pierwszych stronach powieści poznajemy główną bohaterkę – Momo. Ma 28 lat, nieudane małżeństwo i…bardzo poukładane życie w odcieniach czerni i bieli. Mieszka w kamienicy, na której parterze znajduje się jej pracownia- z nieużywanych już rzeczy robi biżuterię, ozdoby, torebki i co tylko wpadnie jej do głowy. Zbliżają się święta i w ten pudełkowy świat Momo wkraczają sny. Sny zupełnie odbiegające od rzeczywistości którą sama się otacza – są kolorowe, wielobarwne i…z pewnością coś znaczą. W szklanym, sterylnym świecie pojawiają się pierwsze rysy, jedna nawet powstała przez…zapach kawy (tak, doskonale to rozumiem, kawa może zdziałać cuda;) Na kartach tej opowieści poznajemy również matkę i ciotkę Momo (tę ostatnią uwielbiałam za mocne wejścia) Historia toczy się powoli – narracja, utrzymana w przyjemnym tonie , stwarza niepowtarzalny klimat. To baśń o przemianie….która ma początek w marach sennych…

 

Moja opinia

Ostatnio uświadomiłam sobie, jakie książki mi się tak naprawdę podobają – i są to te, które zawierają historię na którą sama bym nie wpadła. A „Dwanaście niedokończonych snów” taką właśnie jest. Autorka już od pierwszej strony buduje specyficzny klimat, który towarzyszy nam aż do ostatniej strony. Przyznam, że czytałam z przyjemnością również dlatego, że zarówno język, humor, cała historia jest na bardzo dobrym poziomie.

Czy jest to powieść świąteczna? Zdecydowanie tak – choć nie jest jak lukrowany słodki makowiec a bardziej jak…wytrawny piernik. Słodycz pewnych baśniowo-sennych zdarzeń przeplata się z goryczą przeszłości, która z butami wchodzi w czas przygotowań przedświątecznych.

Ach i ostrzegam – nie czyta się jej łatwo i szybko – wymaga odrobimy refleksji i uwagi. Myślę jednak że idealnie wstrzeli się w gusta bardziej wymagającego czytelnika.

Już dawno nie czytałam tak dobrej polskiej…obyczajówki (?). Moje poprzednie spotkania z polskimi pisarkami tego gatunku zawsze kończyło się ględzeniem- przeczytałam, owszem ale…szału nie było. Częściej nuda i powielanie schematów. Pani Nataszo (wątpię aby to dotarło do Autorki, ale po przeczytaniu tej książki właśnie to wpadło mi do głowy;) , przywróciła mi Pani wiarę w to, że ten gatunek literacki w naszym kraju to nie tylko oklepane historie z gatunku tych życiowych. Że można inaczej, ciekawiej, ładniej…. Czy muszę dodawać, że polecam? 😀

23 thoughts on “Dwanaście niedokończonych snów – Natasza Socha

  1. Pamiętam czasy, gdy świątecznym prezentem często bywała książka. Szkoda, że te czasy odeszły bezpowrotnie..
    Serdecznie pozdrawiam.

  2. Cudownie, że poleciłaś książkę na święta, bo właśnie wtedy znajduję czas, żeby czytać. Na pewno się za nią rozejrzę, bo Twoja recenzja wzbudziła miją ciekawość. Dzięki:)

  3. Jedna z moich ulubionych autorek, uwielbiam jej styl pisarski i opowieści. Tej książki jeszcze nie czytałam, ale ostatnio zachwyciła mnie swoją książką ‚Pokój kołysanek’ :).

Dodaj komentarz