Bielenda Kasztan – cera naczynkowa – recenzja

Są takie kremy, które kosztują sporo a działają co najmniej średnio. Są też kremy, które kupujemy za grosze, a działają bardzo przyzwoicie. Bielenda Kasztan krem do cery naczynkowej należy właśnie do tej drugiej kategorii. To taka perełka za małe pieniądze.

Powiedzmy sobie szczerze – nie jest to kosmetyk naturalny, więc skład jest przydługawy. Producent obiecuje…

– wzmacnia i uszczelnia kruche naczynia krwionośne
– skutecznie zapobiega pękaniu i tworzeniu się nowych „pajączków”
– łagodzi podrażnienia, redukuje zaczerwienienia skóry
– optymalnie nawilża, delikatnie natłuszcza i intensywnie regeneruje skórę

I wiecie…on to naprawdę robi. Moja skóra na twarzy nie jest wolna od pajączków i zaczerwienia, które pojawia się (oczywiście) w najmniej oczekiwanym momencie. Wspomniany krem cudnie koi skórę i zapewnia dobre uczucie nawilżenia przez cały dzień. Bardzo dobrze współpracuje zarówno z podkładem mineralnym jak i tym w płynie. Nie wpływa dodatnio na trwałość makijażu, ale nie jest bazą, więc nie takie jest jego zadanie.

Przyznam że od kremu za 14 zł nie spodziewałam się wiele, a dostałam dużo więcej niż zakładałam. Jego niewątpliwą zaletą jest również spora wydajność. Nie widziałam go nigdzie w drogeriach stacjonarnych, kupiłam go w drogerii internetowej. I jest moją największą niespodzianką kosmetyczną tego roku…

 

41 thoughts on “Bielenda Kasztan – cera naczynkowa – recenzja

  1. Bardzo sobie cenię firmę. Nie mam problemu z naczynkami, ale mój partner ma dość poważne. Mam nadzieje, że kobiecy kosmetyk mu tylko pomoże!

  2. Dużo ciekawostek ! Jak dotąd nie używałam kosmetyków tej marki, ale w sklepach jest tak duży wybór, że zapewne każdy znajdzie coś dobrego dla siebie ! Pozdrawiam :))

  3. Ja również lubię markę Bielenda ,w przypadku tej marki rzadko trafiają mi się buble ☺
    Tego kremu jeszcze nie miałam ☺
    Pozdrawiam
    Lili

  4. Tak się zastanawiam, czy ja miałam jakieś kosmetyki z Bielendy… wydaje mi się, że nie. Jadnak od dłuższego już czasu zafiksowana jestem na kosmetyki jak najbardziej naturalne i przeważnie za takimi się rozglądam. Chociaż nie daję się zwariować i oczywiście zdarzają się i te mniej naturalne ;))
    Ściskam, Agness <3

  5. Świetna, przekonywujaca reklama kremu. W sumie nie jest to ważne ile kosztuje. Najważniejsze jak działa. Koniecznie spróbuję Pozdrawiam

  6. Chętnie go wypróbuję. To prawda, że niektóre kosmetyki kosztują majątek a są bardzo słabe, inne zaś te z niższej półki, mają całkiem fajny skład i niezłe właściwości.

  7. Mam niestety cerę z pajączkami, najgorzej jest w zimnie. Używam kremu z Lirene do takiej cery i bardzo go sobie chwalę. Bielendy jeszcze nie próbowałam 🙂

Dodaj komentarz