Historia pewnego zdjęcia – sklep „X” wrzesień 2018

Dzisiaj w czwartkowym cyklu historii pewnego zdjęcia- ujęcie nietypowe. Nie będzie to ani widoczek, ani portret rodzajowy. Będzie o przedmiotach do sprzedaży. Świątecznych. W pełnym asortymencie. I może nie byłoby to dziwne gdyby nie fakt, że to zdjęcie zostało zrobione 26 września….

Tak. Września. Nie października czy listopada. Września…

Do niedawna, tak zwany sezon świąteczny zaczynał się tuż po 1 listopada. Po smutnym i pełnym zadumy Święcie Zmarłych, przychodził czas na choinki, bombki, renifery i dzwoneczki….i brzuchate Mikołaje. Jak dla mnie, to i tak za wcześnie – do Bożego Narodzenia nawet największy entuzjasta świąteczny ma już tego powyżej uszu. A w tym roku jedna z popularnych sieci handlowych chciała chyba wyprzedzić wszystkich i…cały świąteczny asortyment wystawiła pod koniec września. 3 miesiące… czy tylko ja widzę w tym konkretną przesadę?

24 thoughts on “Historia pewnego zdjęcia – sklep „X” wrzesień 2018

  1. Ble! Fuj i ohyda. O tej porze toku tylko takie mi przychodzą myśli na widok tych dekoracji wątpliwej jakości. Zgadzam się z Tobą i chyba każdy się zgodzi, ale marketing jest odrealniony czasem.

  2. W Niemczech to normalka 😀 Rok temu, jak już dzieci poszły do szkoły, a ze sklepowych wystaw poznikały zeszyty i kredki, na ich miejsce wskoczyły ozdoby choinkowe i czerwone mikołaje. Dla mnie to znaczna przesada, bo święta zamiast kojarzyć się z przyjemnym czasem spędzonym w gronie rodziny, stają się z roku na rok coraz bardziej komercyjne…

  3. Ostatnio poszłam do Kika bo przypomniało mi się, że widziałam tam wcześniej ozdoby na Halloween, poszłam więc kilka dni temu po te dekoracje Halloweenowe, a okazało się, że wprowadzili już rzeczy na święta! Dla mnie to zdecydowanie za wcześnie 🙂

  4. Biorąc pod uwagę, że Tamaluga przez cały rok włącza grającego Mikołaja, to nic mnie nie zdziwi. W upalne lato przez otwarte okno mojego mieszkania rozchodził się głośny zachrypły baryton „Santaaa Claus is coming to toooown!”

Dodaj komentarz