Historia pewnego zdjęcia – Park Śląski

Wczoraj był cudowny dzień – wielki błękit, gorące słońce – niby ciepło, ale nie skwar. Jedno było pewne – w tak wspaniałych okolicznościach przyrody grzechem śmiertelnym byłoby siedzieć w domu. I to jeszcze z dwójką małych Księżniczek. Porwałam je więc na spacer do miejsca, gdzie często można mnie spotkać na ścieżkach biegowych – do Parku Śląskiego.

Kiedy przeprowadziłam się na Śląsk, wiele rzeczy mnie dziwiło, ale jedna rzecz była niezwykle zaskakująca – ile tu zieleni! Mieszkam na osiedlu pełnym drzew, krzewów, zadbanych rabatek i trawników. (co ma swoje złe strony, gdy szaleni kosiarze raz w tygodniu wychodzą ze swoimi kosiarkami i z uporem maniaka od 7:00 robią bzzzzzzzzzzzzzzzzz…;) Od mojego miejsca zamieszkania mam pół kilometra do pięknego małego parku z rewelacyjnym placem zabaw, dwoma stawami, fontanną i świetnymi terenami do spaceru czy przebieżki. Nieco ponad kilometr mam do Parku Śląskiego – miejsca które mnie intryguje – za każdym razem gdy tam jestem, odkrywam coś nowego – inna ścieżka, nowe klomby czy fajne miejsce na piknik. I tam właśnie poszłyśmy z Młodą i Małą (ta ostatnia w wózku z którego już powoli wyrasta – zresztą i tak wolała przez większą część czasu chodzić zamiast siedzieć)

Nie wiem jak to działa, ale podczas spaceru można pogadać na luzie – nagle przychodzą sprawy wcześniej odkładane na boczne tory. Młoda zaczęła mi opowiadać śmieszne zdarzenia z przedszkola, szukałyśmy pierwszych oznak jesieni i śpiewałyśmy we trzy na Dużym Kręgu Tanecznym piosenkę „Jadą jadą misie…”. Tak. Akustyka jest tam świetna 😉

To był fajny czas. We trzy bawiłyśmy się świetnie. No ale czy można inaczej w tak zachwycających okolicznościach przyrody?

/zdjęcie (tym razem) mojego autorstwa/

41 thoughts on “Historia pewnego zdjęcia – Park Śląski

    1. Moja Droga, Śląsk to nie tylko hałdy i kopalnie. Biorąc pod uwagę że większość jest już zamknięta… Tu naprawdę jest dużo pięknych miejsc. Chyba zrobię osobny cykl wpisów odczarowujący Śląsk:)

  1. cudownie spędzony dzień:) i wyobrażam już sobie te drzewa na ostatnim zdjęciu w kolorach jesieni (chociaż oby lato trwało jeszcze jak najdłużej:)

    w Warszawie też pełno zieleni, szczególnie nasza okolica niektórych zaskakuje, bo mieszkamy blisko ‚serca biurowców’, a z okien mamy widok na tor konny, wokół też pełno zadbanej zieleni, a nieopodal ogromne parki i lasy

  2. Mnie też rozbrajają kosiarze i te ciągłe bzzzzz… jesienią znów dozorca każdego dnia od rana chodzi z odkurzaczem do liści. Zwariować można 😛 Kurcze, wstyd się przyznać, ale jeszcze nigdy nie byłam w Parku Śląskim a przecież przez większość swojego życia wcale aż tak daleko do niego nie miałam. Dobrze, że chociaż raz udało się wyrwać do zoo i wesołego miasteczka 🙂

  3. Przepiękne miejsce 🙂 Ja mam blisko rzekę, która co roku w jakiś sposób się zmienia. Pamiętam ją jeszcze z czasów dzieciństwa, kiedy przychodziliśmy z rodzicami popływać czy poleżeć i porównując ją do dnia dzisiejszego to zmiany są ogromne 🙂

  4. Nigdy nie byłam na Śląsku, jakoś tak było mi nie po drodze, ale znam kilku Ślązaków – świetni ludzie 🙂 Mili, uczynni i do bólu szczerzy 🙂

  5. Ślicznie tam. Jak z katalogu biura podróży.
    „Jadą, jadą misie” śpiewałam Tamaludze podczas spłukiwania włosów w wannie. Żeby odwrócić jej uwagę i utrzymać w tej pozycji z odchyloną głową. Oczywiście stało się to naszym rytuałem i śpiewam do tej pory, bo się domaga. (Przy słowach „narobiły rumoru” Tamaluga wtóruje z uuuuuuu) 😀

  6. Piękny widok! Tu gdzie mieszkam też jest bardzo dużo zieleni. Po pracy uwielbiam „uciekać” do jednego z blisko mnie położonych parków i trwonić tam dodatkową godzinę dnia. Miło, że tak masz jak na zdjęciu! Pewnie gdy przyjdzie kolej na jesień będzie tam bardzo kolorowo.

Dodaj komentarz