Wyciskarkowy „Święty Graal”

Ostatnio mówiłam Wam, że szukam wyciskarkowego „Świętego Graala”. Teraz mogę Wam już napisać, że po przeczesaniu kilkudziesięciu stron w Internecie, wyłuskałam w sumie dwie. Obie mniej więcej spełniają wszystkie moje wymagania. Na co w sumie się zdecydowałam?

Kuvings czy H100?

Zacznijmy od tego pierwszego. Kuvings jest firmą projektującą wiele kuchennych sprzętów. Za dewizę mają uczynić życie wygodniejszym, efektywniejszym i smaczniejszym. Sprzedają swoje wyroby na całym świecie.

W oko wpadł mi model 9900, który właściwie robi wszystko to, co chciałam – soki, sorbety i smoothie. Do tego w miarę łatwy montaż i długi czas gwarancji.

Hurom H100

Ta wyciskarka wolnoobrotowa do soków była dla mnie zagadką, bo wcześniej nie słyszałam o tej firmie. A działa już od 1974 roku i stała się właściwie liderem w swojej dziedzinie. Może poszczycić się zaawansowaną technologią, wyciskaniem na zimno, niskim poziomem hałasu i bezpieczeństwem użytkowania. Jednak tym co mnie przekonało aby wybrać właśnie tą wyciskarkę była, prócz łatwego montażu i mycia – nakładka do soków klarownych. Zdziwieni? Już tłumaczę. Jak wiecie, mam dwie urocze Księżniczki, z których jedna je i pije wszystko bez problemu, a druga…niekoniecznie. Młoda nie wypije nic o gęstej, niesprecyzowanej konsystencji. Pomyślałam więc, że dzięki tej niepozornej nakładce zacznie uwielbiać wyciskane soki tak samo jak reszta mojej rodzinki.

Jak zdecydowałam, tak nabyłam i…

… jestem zaintrygowana. W doskonale zapakowanym pudełku przyjechała do mnie wyciskarka wraz z akcesoriami. Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne – solidnie wykonana, z bardzo dobrej jakości elementów. Do tego łatwy, wręcz intuicyjny montaż i prostota obsługi. No, i ładnie wygląda!

Ale jak działa?

Cicho. W porównaniu z moim poprzednim „kombajnem”, wręcz zadziwiająco cicho. Zajrzałam do lodówki – jabłko, seler, marchewka, jarmuż…

Właściwie, dlaczego by nie – całkiem przyjemna kombinacja. Pociachałam na mniejsze części właściwie z przyzwyczajenia (w poprzedniej musiałam kroić drobno), uruchomiłam i…sok leciał wartkim strumieniem;)

Nie wiem, czy to zasługa faktu, że to Młoda robiła ten sok, czy to jego klarowności – wypiła go ze smakiem. Nawet nie wiecie, jak się cieszę.

Najbardziej jednak zdziwiło mnie mycie

Może od początku. Pamiętając ile musiałam się mocować ze starą wyciskarką, do tej podeszłam z podobnym nastawieniem. Tu jednak wszystkie części dają się wyciągnąć bez problemu. Wkładamy je pod strumień bieżącej wody, płuczemy i już. Ale największym zaskoczeniem było sitko. Użytkownicy starszych modeli wyciskarek wiedzą o czym mówię. W tamtych sitko było metalowym koszyczkiem z mnóstwem małych otworków. Aby doczyścić je z selera czy marchewki trzeba było się nieźle naszorować. A tu? W Huron H 100 sitko jest wykonane, w zależności od przeznaczenia, z ultemu lub MMA, które to przez chwilę wkładam pod bieżącą wodę i…gotowe. Zresztą, zobaczcie sami!

Podsumowując, nie przypuszczałam nawet, że ta wyciskarka wolnoobrotowa będzie aż tak fajna. Łatwy montaż, prosta obsługa, ciche działanie, zaskakująca wydajność i rewelacyjne soki o różnej klarowności. Do zestawu dołączone są książki z przepisami w języku polskim i angielskim. Prócz przepisów, znajdują się tam informacje o wartości odżywczej. To z niej wyczytałam, że można robić również…lody. Ale o tym i innych właściwościach opowiem już innym razem…

77 thoughts on “Wyciskarkowy „Święty Graal”

  1. Mega 😀 i do tego gabarytowo jest niewielka- co dla mnie ma znaczenie( niewielka kuchnia ze zbyt duzą ilościa dużego sprzętu jest po prostu zagracona) do tego ten design 😀

  2. Zapowiada sie interesująco, Ja już wspomniałam, że też szukam wyciskarki, ale chciałabym też przy okazji mieć dwa w jednym, czyli taki kombajn. Potzrzeba mi czegoś do tłoczenia olejów…

Dodaj komentarz