Historia pewnego zdjęcia – Plaża Sotavento

Ciepło u mnie… przyznam że uwielbiam upały, jednak ta temperatura za oknem zaczyna mnie lekko przerastać. Zamiast topić się w wielkim mieście, chciałabym przenieść się na plażę. A niech będzie z rozmachem – na najszerszą plażę na świecie… 

Znajduje się na południu Fuerteventury. Ma 9 kilometrów długości i szerokość dochodzącą do 1 kilometra. /Spróbujcie wystawić taki parawan 😉/. Ma drobny, jasny piasek i dzięki przypływom tworzy urokliwe zatoczki. Na żywo wygląda nierealnie – trochę, jakbym przedzierała się przez pustynię aby w końcu dojść do oceanu. I jestem pewna, że relaksując się tutaj, nie marudziłabym na ten skwar… Wy zapewne również;)

37 thoughts on “Historia pewnego zdjęcia – Plaża Sotavento

  1. Też bym sobie chętnei na plaży poleżała a do urlopu jeszcze prawie 2 miesiące….
    Wysokie temperatury na szczescie znoszę dobrze ( dopóki nie dochodzą do extrimum – najgorsza z jaka miałam do zcynienia to około 50oC i przyzxnaje było wtedy ciężko)

  2. Ja przez upały skończyłam u lekarza …Nad morzem czy oceanem wysoka temperatura jednak jest milej odczuwalna dlatego chętnie znalazłabym się na tej plaży 🙂

  3. Doskonale cię rozumiem i chcialabym tego samego – również lubię upały. Ale nie w mieście, tutaj to zbyt męczące 😉 Tak jak napisałaś, upał jest świetny na plaży, kiedy chłodzi morska bryza i można na życzenie popływać

Dodaj komentarz