Cisza i dzieci…

Cisza to towar deficytowy. Ten deficyt pogłębia się gdy w Twoim otoczeniu pojawiają się dzieci. A sięga dna, gdy są to TWOJE dzieci. Z rozrzewnieniem wspominam, gdy na świecie była tylko Młoda – wtedy wydawało mi się, że robi dużo hałasu. A kiedy urodziła się Mała i zaczęła wchodzić w świat Młodej, zaczął się hardcore. Bo cisza w pokoju, w którym bawią się dzieci może świadczyć tylko o jednym. Wiec, że coś się dzieje….

Mamoooooooooo ona mi zabiera!

łeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee

Mamoooooooooo Mała mi zniszczyła

łeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee

Mamoooooooooo ona mi porysowała

Łeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee

Kiedy faza „mamo ona mi bierze” zaczęła się u mnie, ze zdziwienia przecierałam oczy – co się dzieje z moimi słodkimi kochanymi dziewczynami? Mała skończyła 2 lata i jest wszystkiego ciekawa, wszystko chce…

„ja też!”

„ja sama”

„mi też!”

„to MOJE”

„nieeeeeeeeee! Ubiorę się/wyjdę/zrobię/zjem/ i tak dalej…

A Młoda, lat sześć, odkrywa w sobie inne emocje…

„nie będę się z Tobą bawić!

„nie lubię Cię”

„idź stąd”

Dodajcie jeszcze krzyki, piski, wrzaski i ryk.

Oczywiście nie zawsze tak jest. Bo po fali kłócenia się jest fala spokojnej zabawy – One naprawdę potrafią się razem bawić, i to świetnie – kreatywnie, różnymi zabawkami albo zwykłym kijkiem. Młoda pokazuje Malej rzeczy, które ona w jej wieku jeszcze nie mogła robić. Wyjście na drabinkę? Na zjeżdżalnie od tej drugiej strony? Rysowanie pisakami? Klejenie, cięcie nożyczkami…

Powiecie, same plusy?

Tak. Wzajemne relacje bardzo dużo dają. Tylko….dlaczego one muszą być takie GŁOŚNE???

21 thoughts on “Cisza i dzieci…

  1. Przynajmniej wiadomo, że dom tętni zyciem a dziecko musi wyzbyć się nadmiaru energii, emocji a nie dusić je w sobie 🙂

    Kreatywne zabawy…. sama je pamiętam. Tak jak mówisz kijek nabierał wyjątkowych zdolności:)

  2. Ojej, dobrze że jeszcze nie mam dzieci 😀 Sama doskonale pamiętam ten czas, jak z bratem się tak kłóciliśmy. Zawsze, wszędzie i o wszystko… Różnica wieku między nami była znacznie większa, bo 8 lat i myślę, że to głównie dlatego. Podczas, kiedy ja chciałam wyjść gdzieś z koleżankami, ona zawsze „ja też, ja też” – ech myślałam, że go zamorduję 😀 Bywało, że niszczył moje rzeczy, albo wszystko co usłyszał od razu kablował mamie… Urok młodszego rodzeństwa 😀

  3. Skąd ja to znam… 🙂 Ja też mam dwie córki (3, 7 lat). Czasami zachowują się jak kochające siostry, bawią się razem rewelacyjnie … Szkoda, że tylko przez chwilę … Potem zaczyna się awantura, czasami gryzienie i bicie … 🙂 Wiem, że ciężko to wytrzymać ale ponoć tak zachowują się normalne zdrowe dzieci 🙂 Pozdrawiam i życzę więcej spokoju 🙂

  4. Juz sam tytuł to jedno wielkie „wykluczenie” 🙂 Nie martw się – ja wiem , że cisza to piękna sprawa ale im bardziej za nią zatęsknisz, tym bardziej docenisz… Cierpliwości, wszystko ma swój czas, nadejdzie kiedyś moment że i za tym zatęsknisz. Pozdrawiam serdecznie

  5. Nie mam dzieci, ale żyjąc w mieście trudno jest o ciszę. Dlatego od czasu do czasu wyjeżdżamy do lasu koło Krakowa – w okolice klasztoru w Czernej, by kontemplować tam właśnie ten spokój.

  6. Boszszsze… Gdy moje dziewczyny były malutkie to przerabiałam ich najdurniejsze pomysły ever. Starsza podnosiła młodszą do zamka w drzwiach i na paluszkach wychodziły, gdy np. byłam w łazience. Także pełna integracja i solidarność. Na szczęście pies wtedy piszczał i od razu wiedziałam, co się święci. Potem starsza eksperymentowała z urodą młodszej, wycinając jej np, grzywkę i kilka placków na głowie, albo malując jej „kolorki” pisakami… No i oczywiście też się kłóciły, wołając mnie z interwencją kilka razy dziennie.
    Ale muszę cię zmartwić, że błoga cisza nie nastanie nigdy. Hałas wręcz się nasili. Między 12 a 18 rokiem życia będzie najgorzej. NAJGORZEJ. Potem się nieco uspokoi. Ale ja widocznie nie przywykłam do spokoju, bo wtedy właśnie trzasnęłam sobie Tamalugę… 😀

  7. Haha 🙂 Wesoło macie 🙂 Moi rodzice ze mną i rodzeństwem mieli podobnie. Z tym, że nas było troje i naszą ulubiona zabawą było…. bicie się po twarzach 😛 Ile przy tym było krzyku. A biedna mama za nami biegała i prosiła żebyśmy przestali, bo to głupia zabawa 😛

  8. O tak! Cisza nie zwiastuje niczego dobrego… moje też niesamowicie hałasowały, ale jako „banda” były zgrane i na podwórku nikt ich nie ruszył 😉

  9. Ojj skąd ja to znam 😀 codziennie czekam aż wybije 20 i dzieci śpią 😀 potem wybija 23 i mały wstaje i budzi sie co dwie godziny a wstaje już o 6 rano:D

  10. Pomyśl o tym inaczej – masz zdrowe, świetnie rozwijające się dzieci… czasami zbyt duży spokój to tylko pozorny powód do szczęścia;)

Dodaj komentarz