5 rzeczy, które kiedyś uważałam za zbędne…

…a bez których teraz nie wyobrażam sobie życia. Każdy ma takie. Że po co, że niepotrzebne. A guzik prawda. Jak ja mogłam kiedyś bez tego żyć?

 

Zmywarka

Po co komu zmywarka, skoro można samemu pozmywać, powycierać i włożyć od razu do szafki. Gdzie tu oszczędność czasu i pieniędzy? Zmywarka była w pakiecie z kupionym mieszkaniem. Z początku pochodziłam do niej trochę nieufnie, nie wkładając tam ani garnków ani ulubionych szklanek z nadrukiem. Szybko jednak przekonałam się, że to niepozorne, choć zajmujące trochę miejsca w kuchni urządzenie jest niezastąpione. Teraz lądują tam i garnki i szklanki z nadrukami – jak się zmyją – trudno. Zapakuję, włączę i mam czas dla siebie!

Ekspres do kawy

Był taki czas, że piłam tylko rozpuszczalną (sic! O tym, dlaczego nie warto jej pić pisałam tu), potem kupiłam sobie kafaterę i było OK. Aż do pewnego dnia, gdy pod choinkę kupiliśmy sobie nasz własny ekspres do kawy, taki co mieli świeżą kawę i spienia mleko. Zakochałam się od pierwszego cappuccino i już nie oddam!

Odsysarka do kataru

Obrazowo rzecz ujmując – jedną część przypina się do rury z odkurzacza (tak!), drugą do specjalnej końcówki którą podtyka się pod nosek bobasa czy dziecka które jeszcze nie umie się wysmarkać. Działa na zasadzie sprawdzonej „gruszki”, tylko ma lepsze ssanie. Każda mama wie, że katar to nieodłączna część życia malucha, a taka odsysarka naprawdę działa rewelacyjnie. Przed pierwszym użyciem miałam lekki stres, wydawało mi się, że odkurzacz, nawet na minimalnej mocy, może zrobić krzywdę dziecku – nic bardziej mylnego.

Inhalator

To kolejna rzecz, oprócz tej wyżej wspomnianej odsysarki, którą powinno dawać się w wyprawce niemowlaka. Ileż to razy ratował Małą gdy miała początki zapalenia oskrzeli – sprawna inhalacja nie tylko powstrzymywała rozwój choroby, ale i udrażniała nos zatkany katarem. Aby jednak poszło to jakoś sprawnie, trzeba czymś zająć dziecko – musi siedzieć w miejscu i jeszcze oddychać pełną piersią. Więc śpiewamy. I Baby i (zapewne ku przerażaniu sąsiadów) ja również…

Samochód

Kiedy przeprowadziłam się do wielkiego miasta gdzie mieszkam obecnie, uznałam, że samochód nie jest mi potrzebny. Do pracy tramwajem, poza tym wszędzie blisko. To po co samochód? A potem pojawiły się Baby. I uwierzcie, że samochód niezwykle ułatwia życie – czy to jechać do lekarza, czy na zakupy, czy w jakieś fajne miejsce. Trochę to trwało, ale przekonałam się do niego na dobre. No i odważyłam się jeździć w zupełnie nowych dla mnie miejscach. Włączam mapy i jadę. To świetna zabawa, chociaż czasem pobłądzę i słyszę to wypowiadane beznamiętnym głosem słowo „zawróć!” 😉

Jestem pewna, że również macie takie rzeczy, które chociaż kiedyś pogardzane, teraz stanową ważną część Waszego życia. Opowiecie mi o tym?

 

104 thoughts on “5 rzeczy, które kiedyś uważałam za zbędne…

  1. Ja zawsze mówiłam że nie chcę prawa jazdy że ja się nie nadaje do jazdy 😀 urodziłam syna i przez pierwsze dwa lata chorował dwa razy w miesiącu na krtań bardzo często w nocy łapała go duszność a ja na wariata musiałam szukać kogoś kto mnie zawiezie do szpitala na zastrzyk gdy zaszłam drugi raz w ciążę powiedziałam dość i zrobiłam prawo jazdy dzisiaj nie wiem jak ja mogłam tak długo nie mieć auta:D tak samo bałam się odsysarki do kataru a teraz uważam że nie ma nic lepszego dziecko nie musi się męczyć 🙂 Pozdrawiam! 🙂

    1. Oj to to – cieszę się, że przełamałaś swoje opory i zrobiłaś prawko. A ta odsysarka pomaga i dziecku i rodzicom- przynajmniej nie mają małej marudy w domu;)

  2. Ha ha ha zmywarka, ekspres, samochód TAK 😛 Ale ja nawet w temacie małych rzeczy zmieniłam zdanie, choćby co do maseczek, na które kiedyś czasu nie miałam, a bez których obecnie żyć nie mogę 😛 A co z komórką, kiedyś przez lata się opierałam przed tym zakupem, a teraz …. 😛

  3. Widzę, że optyka zmienia się jak pojawiają się dzieci. Ja również mieszka w dużym mieście i póki co, samochód uważam za zbędną zachciankę. Kawy nie piję, więc ekspres raczej by mi się nie przydał, ale za to nie wyobrażam sobie życia bez zmywarki. Nie wiem, jak żyłam w wynajmowanym mieszkaniu, gdzie jej nie było. Co do zbędnych przedmiotów to przede wszystkim potrafię (przynajmniej póki co) obyć się bez tabletu itp. urządzeń, robota kuchennego z mnóstwem funkcji czy wielu kosmetyków kolorowych. Ogólnie mam dość minimalistyczne podejście do życia i wolę postawić na jakość niż na ilość rzeczy i za każdym razem staram się przemyśleć, czy faktycznie będę z czegoś korzystać, czy tylko tak mi się wydaje.

    Pozdrawiam 🙂

    1. Haha, tak, optyka się zdecydowanie zmienia 🙂 Próbowałam wejść na Twojego bloga, ale wyświetla mi komunikat, że blog usunięty…

  4. Też kiedyś uważałam że ekspres do kawy to rzecz totalnie zbędna a teraz nie wyobrażam sobie pić innej kawy niż z ekspresu 🙂

  5. A mąż się liczy? Niby rzecz nabyta, niby większość życia bez niego – ale trafił mi się niesamowity egzemplarz – wszystko w domu potrafi naprawić i robi to bez szemrania z własnej, nieprzymuszonej woli! …nawet noże mam zawsze naostrzone! ….i kuchnia musi być zabarykadowana przed Żabą, bo z jakichś przyczyn po noże zawsze chce sięgnąć 😉

  6. Z każdym punktem się zgadzam, niedawno, po 10 latach popsuła mi się zmywarka… zanim kupiłam nową, to był po prostu armagedon ;))) Nie potrafię się już bez niej obejść, tak jak i bez pralki ;))) Człowiek to wygodna istota 😉 Kawę z ekspresu też kocham i jest u mnie obowiązkowy 😀 O patencie z odsysarką do odkurzacza nie słyszałam 😀 Samochód… cóż… rzecz obowiązkowa… z tym, że są tacy co wożą i są tacy, co są wożeni… :)))
    Ściskam serdecznie, Agness <3

  7. Bez zmywarki i prawa jazdy ani rusz:)
    Cisnieniowy express do kawy to niby rzecz mniej konieczna, ale u nas po zakupie pod choinke wyrobil on zwyczaj powaznych ograniczen na wydatki typu kawa w.miescie….

  8. Zmywarka i samochód to naprawdę przydatne rzeczy! Mam zmywarkę i nie oddałabym jej za nic, a na samochód to jeszcze trochę będę musiała poczekać. 😀

  9. Samochód, według mnie jest niezbędny i powinien być minimum jeden w domu – oczywiście są ludzie którzy i bez tego żyją, ja bowiem jednak nie dałabym chyba rady;) zmywarka również jest mi bardzo użyteczna, szczególnie po większych imprezach w domu 🙂 ekspres do kawy jak i odsysarke uważam za zbędne 😉

  10. U mnie taka odsysarka do kataru nadal jest zbędna, bo dzieci małych nie mam. Jak moja córka była mała to nie było takich wynalazków 🙂

  11. Ja nie wyobrażam sobie życia bez samochodu i bez zmywarki. Samochód jest praktyczny, a do tego jazda nim mnie uspokaja. Zmywarka to moje wybawienie, bo nie znoszę zmywać naczyń 😛

  12. Ja dalej nie jestem przekonana za zmywarką. Za miesiąc wprowadzamy się do swojego mieszkania-zobaczymy czy nam też się dostanie w ‚pakiecie’ jak nie to trudno, przeżyję. Ekspres hmmmm odkładam non stop na ten przecudowny sprzęt. Kiedyś kawy nie piłam, potem kilka lat jechałam na rozpuszczalnej i po co ?? Żeby czekać na ekspres, bo dostałam w ziarnach kawę truskawkową i meksykańską. Teraz, dopóki mogę, to piję tradycyjną zalewajkę, a w pracy już z ekspresu kolbowego i jest pycha.

  13. Zmywarka, ekspres, inhalator i auto to również moje top on top. Auto trochę z przymusu, bo jak się ma 10 km do sklepu to wiadomo – latem ogarniesz na rowerze ale zimą? Zmywarkę kocham na równi z ekspresem. Inhalator to moje odkrycie sprzed jakichś trzech lat i nie wyobrażam sobie teraz jak ja mogła go wcześniej nie mieć. I nie tylko dzieci używają 🙂

  14. do rzeczy niezbędnych dodałabym komputer, o telefonie nie ma co dyskutować. Nie mam samochodu i uważam się z tego powodu za osobę niepełnosprawną:)

  15. O takiej odsysarce do kataru nie słyszałam, znam tylko „gruszkę”. Ja też nie wyobrażam sobie już życia bez zmywarki. Na mojej liście jest samochód.

  16. Odkąd mam prawo jazdy samochód doceniłam bardzo! Mieszkam w dużym mieście i komunikacja miejska jest dobra, ale na dłuższe trasy auto okazuje się niezawodne. 🙂

  17. Ja ciągle walczę ze sobą w sprawie ekspresu. Mamy taki z mieleniem, ale bez pojemnika na mleko. Robi po prostu kawę dużą lub małą 😀 A ja bym chciała cappucino… Ale z drugiej strony jak wypiję normalną kawę z niego to od razu mnie mdli, a po tej nieszczęsnej rozpuszczalnej nic mi nie jest. Nie wiem dlaczego tak mam. Więc z ekspresu korzysta tylko mąż, a on pije tylko czarną kawę. I tu się koło zamyka 😀

    1. A nie masz takiej dyszy do spieniania mleka? Można też kupić osobno spieniacz, nawet taki z podgrzewaczem. I cappuccino gotowe… też uwielbiam!

        1. E tam, robisz podwojne espresso, odstawiasz- spieniasz mleko, koniecznie 3,2 procent inne nie chce sie spieniac tak fajnie. Potem do spienionego goracego mleka wlewasz wczesniej przygotowane espresso i masz cappuccino:)

  18. U nas zmywarka potrzebna, bo duża rodzina. Ekspress chciałbym mieć, bo kawa z niego lepiej smakuje *_* A bez samochodu ciężko się ruszyć 😉

  19. Muszę przyznać, że nie mam żadnej z tych rzeczy i żyję! 😀 Chociaż w sumie, właśnie jestem w trakcie robienia prawka, więc i ja z czasem stwierdzę, że samochód jest niezbędny 🙂

  20. Witaj ciepło, ciekawy tekst, marę o dobrym ekspresie do kawy, ten aromat, np. rano, to było bardzo przyjemne, myślę,ze wszystko co ułatwia bycie kobiety i matki jest super. Czekam aż tanieje odkurzacz robot
    pozdrawiam ciepło

  21. Dokładnie zgodzę się z Tobą, ja właśnie aktualnie marzę o zmywarce jednak na razie muszę jeszcze poczekać ponieważ mamy malutką kuchnię i się nie zmieści a zmywać baardzo nie lubię 😉 Pozdrawiam. 🙂

  22. Bez zmywarki ani rusz, pierwszą miałam w 1991 roku. Ekspres – dawno i nie wyobrażam sobie życia bez niego /pierwszy to jeszcze przelewowy, bo innych nie było/, samochód – ułatwia życie choć długo nie chciałam zrobić prawa jazdy, dopiero z córką robiłam ha!ha! teraz bez samochodu trudno by było. Bez Twoich pozostałych dwóch obywam się…pozdrawiam…

  23. Ja ze swoją zmywarką jestem właśnie na etapie – jest w mieszkaniu, ale podchodzę do niej z dystansem i rzadko używam. Może jednak niedługo okaże się być dla mnie równie niezbędna? 🙂

  24. Dawniej myślałam tak samo o zmywarce;-) W tej chwili wydaje mi się zbędne posiadanie robota Thermomix, prawie każda moja znajoma go posiada a mnie on dalej do siebie nie przekonał 🙂

  25. odsysarka i inhalator tak, samochód też, ale zostawiam tą „przyjemność” mężowi, w razie jego braku pozostaje taksówka:) bez ekpresu i zmywarki radzę sobie od lat:)

  26. Zgadzam się, co do odsysacza i auta. W 100% się zgadzam. Kiedyś myślałam, że auto nie jest mi potrzebne, a odsysacz? Nawet nie wiedziałam, że istnieje, a gdy ktoś mi powiedział, że podłącza się pod odkurzacz myślałam, że robi sobie jaja… Teraz nie wiem jak bym bez niego przebrnęła przez smarkate dzieciństwo Tamalugi.

  27. Zmywarka i ekspres do kawy to podstawa! Nied a się bez nich żyć. A z innych przydasiów to przede wszystkim drylownica. Odsysacz muszę zapamiętać, jak się moje wnuczątko urodzi!

    1. Dobra drylownica to faktycznie skarb. Ja mam jakąś taką plastikową która niekoniecznie spełnia swoje zadanie, więc rzadko jej używam;)

  28. Ze zmywarką mam tak samo 😀 Teraz to nie mam możliwości mieć zmywarkę (wynajmuję mieszkanie), ale tak nie lubię zmywać, że zdecydowanie w moim mieszkaniu będzie dla niej zarezerwowane miejsce 🙂

  29. Nie wyobrażam sobie życia bez zmywarki 🙂 oczywiście myje gary jak jesteśmy na wyjazdach, pod namiot czy w domu bez niej ale w domu to co innego 🙂 wstawiam zmywarkę szykuje kawkę i mam czas na książkę albo bloga 🙂 raczej wszyscy lubimy to co dobre 🙂

  30. Inchalator, odsysacz do kataru i expres do kawy. Jak się ma dzieci to dwa pierwsze naprawdę pomocne, a kawę uwielbiam, to expres też 🙂

  31. Haha, z pierwszymi dwoma rzeczami mam tak samo 🙂 To znaczy, jeszcze ich nie posiadam, ale tak jak całe życie myślałam, że są one totalnie zbędne, to ostatnio coraz częściej mnie nachodzą myśli, że warto by było je mieć 😉 Za to samochód jest dla mnie niezbędny od 18 lat, a już odkąd mieszkam na Szczycie to jest podstawowym wyposażeniem, bo u nas pieszo to dojdzie się tylko na wyciąg za domem 😉

Możliwość komentowania jest wyłączona.