Wakacje z dziećmi…to wyzwanie

Moje wakacyjne wyprawy mogę podzielić na dwie części – te przed urodzeniem moich Dzieci i te po tym, jak już pojawiły się na świecie. Bo nie oszukujmy się, czas wypoczynku z Dziećmi wygląda zupełnie inaczej. Wiem to z własnego doświadczenia…

 

Z pewną nostalgią i lekkim ukłuciem zazdrości w sercu wspominam czasy, gdy organizacja wyjazdu, nawet jednodniowego była o wiele prostsza. Wolny weekend? No to jedziemy – pakujemy najpotrzebniejsze rzeczy, rezerwujemy nocleg i heja! Cały dzień zwiedzania to nie problem, nocne eskapady do białego rana? Oczywiście! Kraje rzadziej uczęszczane i mniej atrakcyjne turystycznie? Jedziemy tam! Taaaak…

A potem pojawiły się Młoda i Mała

gdy dziecko jest niemowlakiem, podróż wydaje się być problematyczna z wielu powodów. Ilość „klamorów” które trzeba zabrać ze sobą, jest po prostu niebotyczna – butelki, mleko, kubki niekapki, wózek, łóżeczko (chociaż to w hotelach i pensjonatach zazwyczaj jest). Niesamowite ilości ubranek na zmianę, zabawki, leki i tak dalej…i tak dalej… do tego wszystko kręci się wokół Maleństwa i jego ustalonego trybu dnia. Nie wszystkie dzieci dobrze znoszą zmiany – a w efekcie zestresowani i nerwowi są wszyscy – i dziecko i rodzice.

Gdy dziecko ma już dwa lata…

wydaje się być łatwiej. I tak u nas właśnie się stało. Klamorów mniej, za to ciekawość świata ogromna. Z M… musieliśmy się nauczyć paru rzeczy…

zwolnij

wcześniej uwielbialiśmy zwiedzać – i robiliśmy to praktycznie „w biegu”. Bo jeszcze to i tamto i jeszcze to muzeum… Z dziećmi jest inaczej – jeden, dwa miejsca to max na cały dzień. Zrezygnowaliśmy również z długich podróży samochodem.

zmień kierunek

na bardziej przystępny dla dzieciaków. Nie oszukujmy się – kilkulatki nie docenią malowniczego miasteczka (chyba, że będą tam lody albo karuzela), nie będą kontemplować wspaniałości kościoła czy posągu (chyba że przypomina myszkę miki 😉 

miej przy sobie „przegryzki

„Mamooooooooooooo głodna jestem!” to niemożliwe, ile razy słyszę to w ciągu dnia – i to nawet godzinę po obiedzie. Ciasteczka, owoce – to prawdziwy „must have”. Bez tego nie ruszam się z domu;)

Będę szczera – kiedyś w wakacje chciałam jak najwięcej zobaczyć, teraz – chcę po prostu odpocząć. Dlatego gdy planujemy urlop – mówię że potrzebuję kawę (a jakżeby inaczej;), plażę, słońce i… moją uśmiechniętą Rodzinkę… niewiele, prawda?

38 thoughts on “Wakacje z dziećmi…to wyzwanie

  1. Kwestia przyzwyczajenia i nabrania wprawy, przy pierwszym tez mi się to wydawało organizacyjnym wyczynem ale jest coraz lepiej 😀

  2. My jeździmy dość sporo z naszym synkiem (teraz 3,5roku). Mamy za sobą i lot samolotem, i kilkunastogodzinną jazdę samochodem, i kilkugodzinną pociągiem. Dalej zwiedzamy miasta, oglądamy zabytki, ale też odwiedzamy parki i place zabaw tak, żeby był wilk syty i owca cała 🙂 Chyba łykną podróżniczego bakcyla, bo ostatnio na lodach na warszawskiej starówce, gdy zaproponowałam, żeby usiadł w cukierni i zjadł powiedział: mamo, idziemy na spacer, tu jest tak pięknie 🙂

  3. Hihi 🙂 Kochana doskonale Wiem co czujesz 🙂 Ja w tym roku nie mam wakacji bo mała jest za mała na wyjazdy. Staramy się chociaż wyskoczyć na jeden dzień. Ciężko to nazwać odpoczynkiem, no ale jest to odpoczynek chociaż od codzienności

  4. Znam temat,. Wyprawy nad morze, starym Polonezem z dwójką dzieci nie były łatwe. Jedno jeść ,drugie siku…. ,To były cudowne chwile ,, bo byliśmy razem 🙂 Chłopcy dorośli i wolą wakacje z dziewczynami ..a nam pozostało zwiedzanie świata we dwójkę 🙂

  5. W ubiegłe wakacje z 2-latkiem i 10-łatką wówczas czułam się tak przetyrana, że po wspólnych wakacjach musiałam wziąć dodatkowe dwa dni urlopu na odpoczynek własny:)

    Ciekawość świata 2-latka balansująca na granicy bezpieczeństwa przyprawiła mnie wówczas o stan przedzawałowy:)

  6. Wakacje z dziećmi to sprzeczność sama w sobie. Znaczy dzieci mają wakacje, rodzice pracują dalej. 😉

  7. A ja uwielbiam wyjazdy z dzieckiem i żadne wakacje nie były dla mnie tak cudowne, jak te całą rodziną, kiedy mogę się cieszyć radością dziecka 🙂 Ale inna sprawa, że syn już duży, jak był całkiem malutki, to ie wyjeżdżaliśmy, bo wydawało mi się to zbyt skomplikowane 😉

  8. Jak myślę o planowaniu urlopu to mam atak paniki. Weekend jest wyzwaniem, a co dopiero urlop. Ja się na to nie pisałam, ja z logistyki zawsze słaba byłam!!! …podobno z wiekiem dziecin łatwiej, ale jakoś nie jestem pewna… 😉

  9. Też coś o tym wiem;). Wakacje z dziećmi to inna bajka, ale też piękna, bo ich radość np., z pluskania się w basenie jest bezcenna:). Ale to prawda, że ze zwiedzaniem bywa gorzej;), choć można wykształcić w dziecku duszę podróżnika, da się:).

  10. Ja lubię wakacje z juniorem, dlatego, że odkrywanie świata z dzieckiem i patrzenie jego oczami jest fascynujące. Jeździmy w miejsca, które dobrze znam, a jednak są one zupełnie inne.

Dodaj komentarz