Historia pewnego zdjęcia – El Cotillo ( Fuerteventura)

Dzisiaj w historii pewnego zdjęcia lecimy na Fuerteventurę. Wyspę, która nie przestała mnie zadziwiać. Przepiękne, piaszczyste plaże, ciepły ocean. Miejsce wprost wymarzone na wakacje!

Pamiętam, że było już późno – słońce miało zaraz utonąć w oceanie, wiatr się wzmagał i po południowym upale nie było już śladu. Na to miejsce trafiliśmy całkiem przypadkowo, kierując się znakami informacyjnymi ustawionymi wzdłuż głównej drogi. Asfalt zamienił się w drogę szutrową, kamyki odskakiwały, raz po raz stukając w wypożyczone auto. Dojechaliśmy w samą porę – gdy światło zachwycało złotym blaskiem, wygładzając ostre kontury skał i kamieni. Wysiedliśmy i z prawdziwym zachwytem patrzyliśmy na ten obraz wiedząc, że ta chwila zaraz przeminie. Jej wspomnienie zostało w naszej pamięci i …tym właśnie zdjęciu…

(fot. marcinkrysiak.pl)

A z cyklu jedno zdanie o… dzisiaj –   odszkodowania . Temat na czasie również w czasie wakacji, a może przede wszystkim właśnie teraz? Niestety wakacyjny czas sprzyja brawurze, a co za tym idzie wypadkom komunikacyjnym. Wypadków w rolnictwie, czy pracy również nie brakuje. Nie bądźmy biernymi poszkodowanymi, zawsze warto dochodzić swoich praw…

44 thoughts on “Historia pewnego zdjęcia – El Cotillo ( Fuerteventura)

  1. Ale pięknie potrafisz opisywać przyrodę. Teraz napisz o smakach, które zadziwiły.
    Serdecznie pozdrawiam

Możliwość komentowania jest wyłączona.