Nomofobia – nowa choroba cywilizacyjna XXI wieku

Nomofobia to choroba, która charakteryzuje się  silnym lękiem przed utratą lub brakiem dostępu do telefonu komórkowego. Z tym zaburzeniem coraz częściej muszą się zmierzyć i bardzo młodzi i trochę starsi. Przyznam, że gdy pierwszy raz o tym czytałam, nie potraktowałam tego na serio. Jednak…to naprawdę choroba!

 

Wydawało Ci się, że telefon wibrował w torebce – mógł przyjść ważny SMS, wiadomość na Messengerze lub innym komunikatorze, a może to ktoś z Instagrama…grzebiesz więc w tej nieszczęsnej torebce a po telefonie…ani śladu. Zaczynasz wpadać w lekką panikę – może zapomniałam? Może wypadł mi w tramwaju? Może zostawiłam w samochodzie albo…zapomniałam zabrać go z domu? I panika gotowa. Spokojnie, to jeszcze nie jest nomofobia, ale…

Kto jest w grupie ryzyka?

Z badania przeprowadzonego przez OnePoll wynika, że najbardziej narażeni na dolegliwość są przedstawiciele młodszego pokolenia. Objawy choroby notuje się u 77% młodzieży w wieku od 18 do 24 lat i u 64% osób w wieku 25 – 34 lata. Co ciekawe, 41% badanych stwierdziło, że denerwują się, gdy ich partnerzy przeglądają ich telefon, szczególnie skrzynkę z wiadomościami SMS. Badania dowiodły również, że to kobiety są bardziej narażone na zachorowanie niż mężczyźni.

Objawy nomofobi

Wyróżnia się między innymi ataki paniki, duszności, zawroty głowy, nudności, pocenie się, podwyższone tętno i ból w klatce piersiowej. Dołożymy do tego jeszcze obsesyjne szukanie telefonu i trzymanie go w zasięgu wzroku, a także ciągłe zamartwianie się o jego utratę czy brak zasięgu lub internetu. I jeszcze podenerwowanie, niepokój, wysoki poziom stresu oraz, przede wszystkim, zaburzenia psychiczne i emocjonalne, które objawiać się mogą potrzebą sprawdzania wyświetlacza komórki średnio co kilka minut  Jeżeli czujesz, że nie możesz być odciętym od swojego smartfona, to wiedz, że źle się dzieje…

Jak leczy się nomofobię?

W przypadku każdej trapi, musi być ona dostosowana indywidualnie do danego pacjenta. Stosuje się min. terapie relaksacyjne, ćwiczenia oddechowe, przyjmowanie środków uspokajających i terapię z psychologiem.

U mnie sytuacja z telefonem wygląda zgoła inaczej. Nigdy nie wiem, gdzie jest mój telefon – najczęściej spostrzegam jego brak gdy potrzebuję gdzieś zadzwonić lub gdy w panice chodzę za dźwiękiem telefonu- bo akurat ktoś do mnie dzwoni. Dlatego też może media społecznościowe u mnie bardzo kuleją. Moi znajomi wiedzą, że jeżeli chcą ode mnie szybkiej odpowiedzi, muszą dzwonić, bo na smsy rzadko odpowiadam niezwłocznie. A kiedy zapomnę telefonu gdy wychodzę z domu, nie robię tragedii i raczej po niego nie wracam. No, chyba że potrzebna mi nawigacja…wtedy bez telefonu ani rusz! 😉

97 thoughts on “Nomofobia – nowa choroba cywilizacyjna XXI wieku

  1. Telefon zawsze przy sobie to symptom naszych czasów. Niestety można się do niego nadmiernie przyzwyczaić i wówczas jest to problem.
    Serdeczności 🙂

  2. Ciekawe…mnie to jednak nie dotyczy, telefon dla mnie to urządzenie służące do dzwonienia, ewentualnie pisania. Nieraz dostawałam „cięgi”, że zostawiłam telefon w domu…Także ja tam niewolnikiem nie jestem 😉

  3. ja mam z telefonem podobnie jak ty i zdarzy mi się wyjść z domu bez telefonu, a czasami nawet nie wiem, gdzie go położyłam:)

  4. Mam podobnie jak Ty. Telefon wrzucony do torebki sprawdzam co jakiś czas, ale moi znajomi wiedzą, ze nie zawsze można się ze mną od razu skontaktować. Zawsze jednak oddzwaniam i odpisuję.
    Poruszyłaś bardzo ważny problem Agnieszko. Nie powinno się go bagatelizować, jeśli zauważy się u bliskich symptomy tej choroby. Pozdrawiam

  5. Jeszcze nie jest to osobne zaburzenie psychiczne, bo nie pojawiło się w spisie DSM-5 i pewnie się nie pojawi. Uważa się, że jest to jedno z możliwych zaburzeń nerwicowych i pewnie proponuje się terapię stosowną do nerwicy. Nerwicy można się nabawić na wszelakim tle, wystarczy mieć do tego skłonności, a najczęściej skłonności mają raczej kobiety. Wynika to z tego, że w rozwijaniu się nerwicy wpływ mają wymagania społeczne i pełnione role społeczne, a na kobiety jest nakładana znacznie większa presja społeczna niż na mężczyzn.
    Pozdrawiam 🙂

      1. Kultura codzienna jest u nas rodzaju męskiego.
        Ale dlaczego kobiety kopią inne kobiety wymuszając na nich odpowiednie zachowanie, podnosząc poprzeczkę, dając „sygnały”, że już pora zrobić odrosty itd. dlaczego konkurują ze sobą o coś o co nie warto konkurować … NIE MAM POJĘCIA. Może po prostu kulturowa tresura, która nam wmawia, że to kobieta musi się starać i jak już się strasznie postara to mendzi innym, że się starała a mąż i dzieci mają swoje życie i mają to w D*.

        „No jak śmiesz mieć własne życie, gdy to ja, Wielka Matka wywaliłam flaki dla Was w kuchni i codziennie nakładałam centymetr chemii, żeby wszyscy widzieli jaką macie piękną matkę/żonę buuuuu” – i to mendzenie oczywiście w rytm kłamstw, że pichcę, bo kocham i maluję się wyłącznie dla siebie 😀

  6. Lubię mieć przy sobie telefon i raczej wychodząc z domu na dłużej, zawsze zabieram go ze sobą – tak dla przezorności i z przyzwyczajenia. Wydaje mi się jednak, ze gdybym spostrzegła jego brak, opisane przez Ciebie symptomy by u mnie nie wystąpiły. Oczywiście w normalnych okolicznościach;)

    1. Wiesz, gdyby zepsuł mi się samochód w środku lasu w nocy podczas śnieżycy, też bym wpadła w lekką panikę odkrywając brak telefonu komórkowego;)

  7. Też często nie wiem, gdzie się podziewa mój telefon, więc nie grozi mi nomofobia. 😉 Ciekawe zaburzenie, ale oglądałam już tyle programów medycznych, że bardzo mnie nie dziwi. 😉

  8. Ja z pewnością się nie łapię 😉 W telefonie w ogóle nie mam wykupionego pakietu internetu 😉 Ale znowuż moja siostra to by chyba zwariowała, gdyby się okazało, że nie ma internetu.

  9. Może i należę do grupy ryzyka, ale chyba jestem trochę nie z tej epoki, bo choć mam smartphone’a i lubię social media, to nie mam ataku paniki, gdy go nie mam przy sobie 🙂

  10. To u mnie z telefonem jest bardzo podobnie jak u Ciebie:) W ciągu tygodnia jeszcze mam go przy sobie i coś tam do tych socjali dodaję, ale podczas weekendu to kompletnie o tym ustrojstwie zapominam;)

  11. Wcale mnie to nie dziwi, wcale. Ja często sama łapię się na tym, że nie miałabym co robić wieczorem w mieszkaniu bez dostępu do internetu – no bo nie mam TV. Są książki i owszem mam ich masę, ale nie zawsze mam na nie ochotę. Nie mówiąc już o tym, że nie miałabym co robić w pracy bez dostępu do sieci. Ostatnio jak była awaria to wszyscy dostali wolne. 🙂

  12. Podobnie jak Teresa, ja także pierwszy raz słyszę o czymś takim. Dziwne i ciekawe zarazem. Jeśli o mnie chodzi, telefonu używam głównie do ustalenie, która jest akurat godzina jeśli nie mam innego czasomierza 😉 Ludzie rzadko do mnie dzwonią i jeszcze rzadziej piszą smsy.

    Mogę nie mieć kom ani internetu nawet – ale już bez książki czy muzyki dostałbym chyba świra…

    Pytanie z innej beczki. Ten Twój blog jest oparty na WordPressie, prawda? Powiedz mi Aguś, jak to zrobiłaś, że wstawiłaś tu tę ramkę do fanpage’a mycoffeetime po prawej? 🙂

    Ściskam mocno!

      1. Dziękuję Ci bardzo 🙂 Przeczytałem i sprawdziłem u siebie. Mam troszkę inne opcje, ale to się pewnie wiążę z tym, że Ty masz własną domenę, a ja zależny od WordPressa. Sprawdziłem i okazało się, że mamy to samo, tylko ja nie miałem czegoś tam zaznczonego 😉 Dzięki za pomoc!

  13. Nie mam wprawdzie takich objawow, ale zauwazylam, ze czasami siegam po telefon bezwiednie… i zaczelo mnie to denerwowac! Swoja droga, bez telefonu przezyje, ale juz bez ksiazki nie 🙂 Jak jestem w podrozy to zawsze mam mase materialow do czytania (ksiazke, zapasowa ksiazke, magazyny) bo bez tego wydaje mi sie, ze umre z nudow 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

  14. Z tego co wiedzę to wszyscy w otoczeniu nie mogą żyć bez telefonu. Ja się jedynie denerwuję kiedy wiem, ze go zabrałam a gdzieś zawieruszyłam. Zapomnieć luz ale zgubić bym nie chciała 😛

  15. A ja mam od 15 lat starą, zabytkową, wciąż tę samą komórkę, którą kocham, mimo że nie ma Internetu, aplikacji i różnych innych bajerów. Służy mi do dzwonienia i smsowania. Postanowiłam jednak na zbliżające się imieniny kupić sobie sama w prezencie smartfona z dobrymi aparatami, bo to przydatne móc zrobić fajne zdjęcia podczas spaceru czy wycieczki nie wlokąc ze sobą oddzielnego aparatu fotograficznego, o którym wychodząc z domu zazwyczaj zapominam.
    No i chyba trzeba pomału poznać te nowe technologie, żeby nie wyjść na dinozaura. Jednak póki co sobie takiej przesiadki z komórki na smartfona nie wyobrażam, nie wiem, jak to ogarnę.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  16. ja to chyba mam początki tej choroby 😛 tzn. potrafię obyć się bez telefonu i zapomnieć o nim na długie godziny, ale lubię go mieć w zasięgu wzroku, a na IG spędzam długie godziny 😉

  17. Ja również nie ruszam się z domu bez telefonu,chyba że idę śmieci wyrzucić ☺
    Staram się żeby się od niego nie uzależnić ale ciężko mi to idzie😆
    Pozdrawiam
    Lili

  18. Gdyby nie IG i telefony od rodziny pewnie już dawno przestałabym korzystać ze swojej komórki. Jakoś mi z nią nie po drodze. 🙂

  19. Pamiętam lata 90-te….wtedy nikt by nie pomyślał że taka choroba powstanie…no chyba że choroba dotycząca telefonów stacjonarnych 😀 świetny wpis 🙂

  20. Nomofobia mi nie grozi. Telefon mam, używam przede wszystkim dla wygody innych, kiedy czegoś potrzebują. Kiedy zostawię go gdzieś nie rozpaczam, zawsze jakaś dobra dusza mi go oddaje. Jednak przyznaję, że całkowity brak telefonu dziś utrudnia życie. Pozdrawiam:))

  21. Uzależnienie obserwuję u młodych, u starszych mniej, ale nie wiedziałam, że tak się nazywa.
    Serdecznie pozdrawiam

  22. Hmm.. Jednak nie mam z tym problemu. 😀 A nawet gdyby mój chłopak chciał czytać moje smsy – niech mi tylko da znać żebym wiedziała i od razu mogę mu pokazać mój telefon! Nie mam nic do ukrycia. 🙂
    Czasami to nawet marzę żeby telefon wyrzucić heeeen, daleeeeko..

  23. U mnie z telefonem, tak samo jak u ciebie. Czasami, aż mi głupio, że ktoś chciał ode mnie coś ważnego rano, a ja odpisuję wieczorem, bo akurat znalazłam telefon 🙂 Ale ja to chyba w ogóle nie żyję, bo nie mam fejsbuka ani mu podobnych 🙂

  24. Telefon rzecz jasna posiadam, nie jest mi jednak on niezbędny do oddychania:) Najbardziej zadziwiają mnie scenki w środkach komunikacji miejskiej, kiedy już tam przebywający i nowo wchodzący pasażerowie wpatrują się w te ekraniki:)

  25. Niestety, sama muszę czasami zrobić sobie taki detoks – z racji wykonywanego zawodu telefon jest moim narzędziem pracy, ale kilka razy w kwartale decyduje się na takie jednodniowe odstawienie telefonu.

Dodaj komentarz