Niby kawa, a jednak…

Był taki czas, w którym nie piłam kawy. Ba, od samego zapachu mnie po prostu odrzucało. (sama w to nie mogę teraz uwierzyć;). Jednak ciąża rządziła się swoimi prawami. Teraz wszystko wróciło do normy, chociaż czasem muszę sobie zrobić przerwę, aby znów cieszyć się jej smakiem. Ostatnio słuchałam o różnych, często nietuzinkowych rodzajach kawy… bo kto powiedział, że kawa musi być tylko z ziaren kawowca?

Kawa żołędziowa

Przyznam szczerze, że jestem ciekawa jej smaku. Ma ponoć korzenny aromat, nie zawiera glutenu i jest świetnym źródłem węglowodanów. Co więcej, wypita rano, daje duży zastrzyk energii. Tradycyjna kawa wypłukuje magnez, natomiast ta żołędziowa go…dostarcza, wpływając jednocześnie korzystnie na działanie układu nerwowego. I na koniec wzmacnia jeszcze przewód pokarmowy i wspomaga regenerację jelit. Zdecydowanie muszę ją gdzieś kupić!

Kawa orkiszowa

Ma w składzie wiele cennych da zdrowia witamin, nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz białko. Oczyszcza organizm z toksyn i złogów cholesterolowych a także reguluje trawienie. Przygotowana jest z najmniej zmodyfikowanej starożytnej odmiany pszenicy jaką jest orkisz.

Kawa zbożowa

Chyba najbardziej popularna – to ją właśnie piłam w ciąży – teraz już mi nie smakuje. Wiem jednak, że ma swoich gorących zwolenników. Zresztą, wcale się nie dziwię – jest bogata w błonnik, obniża poziom złego cholesterolu, wspomaga wydzielanie żółci. Jest do tego niskokaloryczna i daje poczucie sytości.

Kawa z korzenia cykorii

To dla mnie kolejna nowość – prawdziwy skarbiec składników odżywczych! Bogata jest w inulinę, czyli cenny składnik, który odżywia nasze bakterie w jelitach. A one przecież dbają o naszą odporność. Brzmi to naprawdę dobrze!

Kawa z topinamburu

Brzmi (przynajmniej dla mnie), bardzo egzotycznie. Podobnie jak kawa z cykorii, ta kawa zawiera dużo inuliny i sporą dawkę krzemu, który wzmacnia paznokcie, skórę i włosy. Kawę tą przygotowuje się ze sproszkowanego kłącza i wzbogaca aromatycznymi przyprawami.

Nie ukrywam, że te rodzaje kawy nie są dla mnie…prawdziwą kawą. Jednak nie skreślam ich całkowicie- mają przecież świetne działanie na nasz organizm, więc warto czasem po nie sięgnąć!

66 thoughts on “Niby kawa, a jednak…

  1. Jestem kawoszem, kawa to moje paliwo .W ciąży odrzuciło mnie od kawy, mogłam pić jedynie kawę zbożową. Kawy orkiszowej, ani kawy z topinamburu nie piłam. Zerknę w sklepie czy mają kawę z topinamburu ,bo mnie bardzo ciekawi jej smak

  2. Kawoszem stałam się po urodzeniu dziecka, wcześniej nie znosiłam tego napoju…no ewentualnie od czasu do czasu skusiłam się na kawę zbożową.

  3. Kawa jest z kawy, wszystko inne to po prostu napoje, dlaczego nazywa się je kawą trudno powiedzieć. To trochę jak „herbata owocowa”, podczas gdy herbata jest z herbaty 🙂

    1. Czasem jednak jest herbata czarna z dodatkiem owoców i wtedy też jest owocowa;)

  4. Kiedyś trudno było mi w to uwierzyć, ale od kawy trzeba czasami odpocząć a później docenić na nowo 🙂 ostatnio wróciłam do picia espresso – daje energię z rana 🙂

    1. Zgadzam się z Tobą w zupełności – czasem od kawy trzeba odpocząć. Ja poranek zaczynam od cappuccino 😀

  5. Ja uwielbiam kawę od… nie pamiętam nawet. Od dawna. Bardzo dawna. Ostatnio przerzuciłam się na zbożową, ze względu na poziom magnezu w organizmie 🙁 Jednak od czasu do czasu lubię wypić swoją ulubioną 🙂 5 kaw dziennie i żyję 😛

  6. Jako kawomaniaczka nie znam ostatniej propozycji. Też będąc w ciąży nie piłam kawy ale nie dlatego, że mnie odrzucało a raczej na wzgląd dzidziusia.

  7. Piłam kawę orkiszową i w smaku jest czymś pomiędzy Inką a tradycyjną kawą 🙂 Piłam też kawę konopną, ale ona ma bardzo specyficzny smak. Natomiast ta z cykorii kompletnie mi nie podeszła – smakuje jak piwo 😛
    Na co dzień piję kawę bezkofeinową i Inkę – i te najbardziej mi smakują. Choć lubię też kremowe rozpuszczalne lub parzone z ekspresu – ale nie kwaśne. Nie pijam ich jednak regularnie, bo bardzo mnie pobudzają. Kiedyś bardzo nie lubiłam kawy i Inki, ale gusta się zmieniają nie tylko w wyniku ciąży 😛

  8. Też miałam kiedyś okres w życiu, że zaczęło odrzucać mnie od kawy, nawet nie mogłam siedzieć przy jednym stoliku z tymi, którzy pili kawę.
    Bywa, że czasami mam ochotę na zbożową Inkę, tylko że jeśli jej nie wypiję do końca, potrafi się zbrylić i muszę ją wyrzucić.
    Dla mnie kawa powinna być z ziaren kawowca, wszystko inne jest kawopodobne.
    Serdecznie pozdrawiam.

  9. Ja jednak jestem tradycyjna i najbardziej lubię kawę w kawiarni latte, w domu rozpuszczalną 🙂 albo czasami dla odmiany z ekspresu 🙂 za to zapach świeżo zmielonej kawy uwielbiam!
    W ciąży piłam z przyczyn wyższych inkę i moja ulubiona to karmelowa.

  10. Uwielbiam pić kawę, ale czasem faktycznie siła wyższa nie pozwala. Gdy miałam ostra nadczynność tarczycy, musiałam zadowolić się Anatolem, którego zresztą pija obecnie mój mąż, po sercowych przejściach. Odkryłam też kawę z cykorii, która świetnie smakuje zaparzona w ekspresie ciśnieniowym. Więc ma urozmaicenie 🙂 Ja czasem też robie sobie odpoczynek od kawy i pije zbożowe, ale zawsze potem wracam stęskniona.

  11. Kawę z żołędzi pito powszechnie w czasie okupacji. Bo normalnej oczywiście nie było. Ciekawa jestem jak smakuje orkiszowa i topinamburowa, bo zbożową znam. 🙂

    1. A mnie ta z żołędzi bardzo ciekawi, w ramach ciekawostki bym się napiła:D

  12. Trudno byłoby mi wyrzec się kawy. Wypijam dwie dziennie i uwielbiam te chwile, kiedy mogę delektować się smakiem czarnego napoju. Jeśli tylko gdzieś wypatrzę kawę z żołędzi i topinambura z pewnością kupię, bo jestem bardzo ciekawa ich smaku:)

  13. Zdecydowanie jestem kawoszem, ale na co dzień trzymam się raczej tradycyjnej cappuccino lub latte. Ostatnio jednak przerzuciłam się na flat white, bo bardziej pobudza:)Nigdy nie słyszałam jednak o kawie żołędziowej, ale myślę że ze względu na jej korzenny aromat mogłaby mi zasmakować 🙂 Czas więc na kawowe zakupy :p

  14. Ja w ciąży też nie mogłam pić kawy, ba! ( przez pierwsze 3 miesiące nawet od jedzenia mnie odrzucało, na szczęście potem się unormowały moje mdłości itp). Kawę ubóstwiam, ale nie mogę pić jej mocnej, dlatego piję bezkofeinowa albo latte czy cappucino orzechowe 🙂

    1. Ach, to ja lubię mocną kawę:D Daje kopa, którego czasem baaaardzo mi potrzeba!

    1. Zdecydowanie… moim ulubionym słodkim towarzystwem do kawy jest tiramisu:D

    1. Też kiedyś piłam…i chyba już wyczerpałam limit- przestała mi spakować;)

  15. Uwielbiam kawę, piję jej dużo za dużo 😛 Kurcze ciekawe te kawy, ale nie wiem czy bym się na nie skusiła.

    1. Ja lubię próbować nowości, także z przyjemnością kiedyś spróbuję i…oczywiście napiszę tu o tym;)

    1. Bardzo słusznie, czasem trzeba. I nawet ja, wielbicielka kawy, to mówię;)

  16. Ja myślałam, że uzależniona od kawy nie jestem, ale jak tylko jednego poranka jej nie wypiję, to brak mi energii! A ostatnio z rozpuszczalnej przerzuciłam się na parzoną. Ale widzę tu kilka kaw, które chętnie bym wypróbowała, bo nigdy nie eksperymentowałam.

    1. Z doświadczenia – miałam tak samo- teraz jednak poranek zaczynam od szklanki ciepłej wody z sokiem z cytryny, szczyptą kurkumy i pieprzu. I wiesz, nie brakuje mi już kawy z samego rana;)

    1. Nie słodzę kawy, więc nie wiem jak smakuje z miodem…muszę kiedyś spróbować!

  17. Uwielbiam kawę, piję zawsze po śniadaniu ! Chętnie wypróbowałabym tą z cykorii…!
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. O ile wiem, jest całkiem łatwo dostępna – sama muszę spróbować!

  18. Ja słyszałam o kawie kokosowe. ..☺
    Sama wypijam tylko jedną dziennie -zwykłą ☺
    Pozdrawiam
    Lili

  19. Ja kawoszem chyba ciągle dopiero się staję, ale zdecydowanie wybieram jednak „normalną” kawę 😉

    1. Ja kawoszem jestem już chyba trochę zblazowanym…szukam nowych smaków;)

    1. A podpowiesz, gdzie je kupiłaś? chodzi o orkiszową i żołędziówkę…

Możliwość komentowania jest wyłączona.