Historia pewnego zdjęcia…Gran Canaria

Z czym Wam się kojarzą Wyspy Kanaryjskie? Z oceanem, pięknymi plażami, słońcem, zabawą i słodkim lenistwem. Podczas ubiegłorocznych wakacji na Gran Canarii tak właśnie wyglądał nasz czas. Nigdy bym nie pomyślała jednak, że na tej wyspie są tak wspaniałe szlaki i tak cudowne…góry! 

Po tygodniu słodkiego lenistwa na basenie i na plaży postanowiłam skorzystać z jednej z wycieczek fakultatywnych oferowanych przez hotel w którym mieszkaliśmy – wybrałam wycieczkę po górach. Myślałam, że czeka nas spokojny spacerek – góry? Jakie góry! Ano takie…

Kiedy z przewodnikiem podjechaliśmy do pewnej wysokości, lekko zrzedła mi mina. Cieszyłam się w duchu, że zabrałam ze sobą ciepłą bluzę i wygodne buty – po wyjściu z samochodu było…12 stopni. Dla porównania, na plaży było 28. Na szczęście w górach pogoda szybko się zmienia i po godzinie już robiło się coraz cieplej. Zdobyliśmy dwa najwyższe szczyty wyspy, zahaczając o kilka punktów widokowych. A rzeczone widoki były po prostu…cudowne. Nie chciało się wracać. Zdjęć nie zrobiłam za wiele – chłonęłam to wszystko wokół mnie całą sobą. Było pięknie.

Wspinaczka, choć wymagająca, sprawiła że zakochałam się w tej wyspie na zabój. Nie dość, że przepiękne plaże i zachwycające krajobrazy, to jeszcze góry…one są tym, co sprawia że marzę aby tam kiedyś wrócić. A zdarza mi się to niezwykle rzadko. Wszak świat jest taki wielki, po co wracać w to samo miejsce? Mam jednak niedosyt – jestem pewna, że kiedyś tam znowu zawitam.

62 thoughts on “Historia pewnego zdjęcia…Gran Canaria

  1. Zgadam się z Tobą w 100%! Przejechaliśmy całą wyspę wzdłuż i wszerz i mam niedosyt. Co roku wybierając nowe miejsce na wakacje myślę czy nie wrócić na Gran Canarię …

  2. Mnie na razie nie kojarzą się z niczym, bo nie byłam, ale fotka zachęcająca. Kto wie … jeśli będzie czas, pewnie i tam zawitamy 🙂

  3. Tak naprawdę to wycieczki, zwiedzanie pozwala poznać nie tylko piękno miejsca, ale zwyczaje ich mieszkańców. Znam takich, którzy siedzą przez cały pobyt na basenie i plaży. Biedni ci turyści.
    Zasyłam serdeczności

  4. Na tej wyspie nie byłam, tylko na Fuertaventurze…przyżyłam tam niezapomniane chwile, a widoki cudne ( lazurowe morze, pustynne wybrzeża oraz skaliste góry ) >3

    1. W Wyspach Kanaryjskich fajne jest to, że każda wyspa jest inna – fakt, na Fuercie jest bardziej księżycowy, pustynny krajobraz. Byłaś może na święcie latawców? Nam się udało – piękne widowisko!

  5. no dobrze, podałaś temperatury, a mnie interesuje wysokość, którą musiałaś pokonać oraz czy na szczycie zostawiłaś flagę?:)))

    1. Cz, już odpowiadam – z pewnością był to Pico de las Nieves (1949 m n.p.m.), ale w tak zwanym międzyczasie wspinaliśmy się na inne wzniesienia- niestety nie pamiętam nazw…moja wina. A flagi nie zabrałam…taka gapa ze mnie;)

  6. Kiedyś dużo wędrowaliśmy po górach, dają niesamowite poczucie wolności a widoki zapierają dech w piersiach. Na wyspach nie byłam więc troszkę zazdroszczę 🙂 Piękne szczyty, na pewno warto tam wrócić.
    Cieplutko pozdrawiam.

  7. Nigdy tam nie byłam ☺
    Z tego co piszesz to bym się usmazyła,za gorąco dla mnie😯
    Prędzej ta temperatura w górach jest dla mnie 😆
    Zazdroszczę trochę tej wycieczki ☺
    Pozdrawiam
    Lili

  8. Każda podróż czegoś uczy. Zawsze można zobaczyć ciekawe miejsca i jest przede wszystkim inaczej niż w domu. Nie wiem czy potrafiłabym wypoczywać leżąc na leżaku przy basenie, bo nigdy czegoś takiego nie próbowałam. Preferuję wypoczynek aktywny. Pozdrawiam 🙂

    1. Kiedy jeszcze nie miałam dzieci, również uwielbiałam bardzo aktywny wypoczynek. Wraz z pojawieniem się Bab priorytety jednak odrobinę się zmieniły – plaża i basen też są ok;)

  9. Mi Gran Canaria kojarzy się z naszą podróżą poślubną i choć w góry się wybraliśmy to dużo czasu spędziliśmy relaksując się i ten jeden, jedyny raz odpuszczając sobie zwiedzanie na maksa. Właśnie tam pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się czytać książkę na wakacjach czy leżeć przy hotelowym basenie. Fajnie było, bo spędziliśmy z mężem czas razem, po tym szaleństwie weselnym, ale ogólnie wolę być aktywnym turystą. A moje miejsce, do którego pragnę wrócić do Kreta, chociaż właściwie znalazłabym ich więcej, ale Kreta stoi na pierwszym miejscu!

    1. Takie słodkie lenistwo również jest potrzebne. Na Kretę również bym wróciła – do pewnego pensjonatu w Stavros – było tam po prostu cudnie!

Dodaj komentarz