Historia jednego zdjęcia – kapliczki na Krecie

Podczas naszych wielkich greckich wakacji dwa lata temu, mogliśmy lepiej poznać greckie zwyczaje i kulturę. Doskonała oliwa, soczyste pomidory, niezwykła uprzejmość i lekkość ducha. Do tego dobrze oznakowane drogi i te widoki…zapierające dech. Moją uwagę przykuły jednak…kapliczki.

Tych kapliczek jest wiele. Mają różny kształt, mniej lub bardziej ocierający się o kicz.  Jak zapewne się domyślacie – te kapliczki są stawiane w miejscach, gdzie ktoś zginął w wypadku samochodowym. Często do środka wkładane jest zdjęcie zmarłego, oliwa, świece i zapałki, za pomocą których można ją zapalić w intencji tej osoby… Piękna tradycja.

Te kapliczki mówią jednak wiele o mentalności Greków. Po pierwsze, że  nie jest im obca brawura jazdy, ba, że jeżdżą jak szaleni. I coś w tym jest – na drodze wiadomo było od razu kto jest tutejszy a kto turysta. Ci ostatni jeździli zgodnie z przepisami (i najczęściej pożyczonym autem), natomiast tubylcy czerwone światło traktowali jako subtelną aluzję do tego, że może by się zatrzymać. Grecy są również bardzo religijni i niezwykle przywiązani do tradycji. A kapliczki były stawiane już od dawien dawna…i będą zapewne do końca świata…

(zdjęcie marcinkrysiak.pl)

59 thoughts on “Historia jednego zdjęcia – kapliczki na Krecie

    1. Spotkałam się również z opinią, że te kapliczki są również stawiane w przypadku gdy ktoś cudem uszedł z życiem z wypadku samochodowego. Jednak nie była to wiadomość ze sprawdzonego źródła, więc nie wiem czy to prawda.

  1. Dużo podróżujesz prawda? 🙂
    Dużo wspomnień, wrażeń, doświadczeń…
    Nie słyszałam o tym zwyczaju w Grecji – u nas przy drodze stawia się krzyze.

  2. Ja nie cierpię tych wszystkich polskich krzyży przy drogach i innych miejscach. Chyba, że jak umrę w szpitalu to też mi tam postawią moje zdjęcie.
    Niedaleko mnie przy drodze jest drzewo z krzyżem, zawsze są znicze, a do tego na tym drzewie zawieszono zdjęcie dziewczyny, okropne zdjęcie, z wiankiem, z białych sztucznych kwiatów, jej twarz zajmuje całe miejsce, bo niestety była ona otyła… Jakby ktoś mnie skrzywdził wieszając takie zdjęcie to bym go straszyła do końca jego życia.
    A co do Grecji to myślę, że to wygląda lepiej tylko z względu na słoneczną pogodę, wtedy wszystko wygląda lepiej 🙂

    1. Oj żebyś wiedziała, przy słonecznej pogodzie, wielkim błękicie nieba i morza wszystko wydaje się być lepsze, ładniejsze, bardziej optymistyczne…

  3. Na swoje małe greckie wakacje lecimy właśnie na Krete. Już nie mogę się doczekać – odliczam dni …. 😉 kto wie, może natkniemy się na tę kapliczkę w czasie wycieczek 🙂

  4. U nas na Podhalu też mnóstwo przydrożnych kapliczek, kiedyś nawet je fotografowałam do pewnego projektu, który na razie nie wypalił, ale mam nadzieję, że jeszcze wypali 🙂

  5. Witaj ciepło, bardzo to ciekawe, nie wiedziałam o tym, taka tradycja ma sens, bo modlitwa w kapliczce może ukoić ból, smutek, zapewnia intymność i upamiętnia Kogoś kto jest nadal wazny
    pozdrawiam ciepło

  6. Grecja jeszcze przed nami. Zwrócę uwagę na te kapliczki. Nie wiedziałam że oni tacy szaleni na drogach. Podobało mi się zdanie na temat czerwonego światła. Pozdrawiam.

  7. Piękne zdjęcie. 🙂
    Ja z Grecji mam jak najpiękniejsze wspomnienia. Choć momentami trochę za gorąco było. Ale jedzenie pyszne… A przewodniczka była po prostu fantastyczna. I znała każdą knajpę w dowolnie wybranej okolicy. 😉 Wróciuam trzy kilo cięższa. ;p

  8. W Grecji byłam ponad 10 lat temu i bardzo miło wspominam tę podróż. Zaskoczyły mnie wtedy dzikie wysypiska wiekogabarytowych śmieci, no i kapliczki:)

  9. Pierwszy raz o tym słyszę
    Nigdy nie byłam w Grecji ale w Polsce amatorów jazdy na czerwonym też raczej nie brakuje😊
    Pozdrawiam
    Lili

Dodaj komentarz