5 rzeczy których zazdroszczę moim dzieciom

Tytuł przewrotny, prawda? Tak, są rzeczy, których ja w ich wieku z różnych względów nie miałam. I gdy teraz patrzę na moje Baby, zwyczajnie im tego trochę zazdroszczę. Oto one!

1. Zabawki

W ich wieku (6 i 2 lata), pamiętam, że miałam jedną lalkę i klocki. Takie drewniane. Patrząc na pokój moich Bab, czasem czuję się jak w sklepie z zabawkami – klocki, lalki, gry, książeczki, różne rodzaje kredek, farb, brokatów, do tego stroje księżniczek, wróżek, prócz tego domek dla lalek, kasa sklepowa, mini kuchnia… i to nie wszystko. Nie doszukujcie się jednak syndromu matki, która wynagradza swoje dzieciństwo – lwią część tego wszystkiego dziewczyny dostały od Dziadków, Cioć i Wujków….

2. Ciekawe zajęcia w przedszkolu

Brzmi bardzo prozaicznie – jednak u mojej Młodej w przedszkolu ciągle coś się dzieje. Dużo wycieczek w miejsca niebanalne. Dni i tygodni tematycznych – np tydzień o Śląsku, gdzie Dzieciaki poznawały kulturę i język śląski. Tydzień bez zabawek – gdzie musiały same sobie zrobić zabawki czy gry z kartonów i plastiku. Dzień misia, dzień kwiatów, dzień czystych zębów, dzień motyli… Do tego często odwiedzają ich ciekawi ludzie – a to astronom, a to ornitolog, a to pan z motylami, a to pani z bębnami i inną muzyką… U mnie tego nie było, a szkoda.

3. Dostęp do szerokiej gamy zajęć dodatkowych

Od razu uprzedzam, nie jestem matką która na siłę ciągnie dziecko na zajęcia. Słucham go jednak, jeżeli jest zainteresowane muzyką – idziemy do Domu Kultury, gdzie organizowane są świetne zajęcia z rytmiki i muzyki. Jeżeli chce tańczyć, idziemy na zajęcia taneczne. Jeżeli chce natomiast nauczyć się pływać – nie ma problemu – idziemy na naukę pływania…

4. Czas spędzany z Rodzicami

Tak. Szczególnie w weekendy, Baby mają nas na wyłączność – razem planujemy jak będziemy spędzać czas, jeździmy na wycieczki, gramy w gry, pieczemy muffiny… a także jemy wszyscy razem posiłki – no i to najważniejsze pytanie każdego wieczoru przy kolacji… „co Wam się najbardziej dzisiaj podobało?” Pytanie pozornie łatwe, jednak po ciężkim dniu w pracy odpowiedź nie musi być taka prosta. Jednak każdy musi odpowiedzieć i…nie może się powtarzać! Kreatywność +500 😉

5. Bajki i książki…

Teraz większość książek dla dzieci jest wspaniale ilustrowana. Owszem, zdarzają się i gnioty, ale ilustracje potrafią mnie zachwycić. I bajki animowane – mądre, ciekawe, rewelacyjnie zrobione – po prostu uczta dla oka. Kiedy ja byłam mała, nie miałam tego – może dlatego uwielbiam z moimi Babami czytać i oglądać bajki…

Ponoć stwierdzenie „za moich czasów”  jest preludium do kryzysu wieku średniego. (O matko, nieee!;). Ostatnio takie właśnie myśli chodzą mi po głowie… Chciałabym, aby moje Baby doceniały to, co mają. Coś mi się wydaje jednak, że docenią to dopiero po latach… (oby!)

87 thoughts on “5 rzeczy których zazdroszczę moim dzieciom

  1. Piękne dzieciństwo to piękna miłość Rodziców i i mądrze spędzany wolny czas.
    Za moich dziecięcych czasów chodziliśmy po drzewach i graliśmy w gry uliczne i wszyscy byli szczęśliwi.
    Bo nie od tego jakie mamy możliwości zabawy, tylko jak dobrze się bawimy!
    Serdeczności :))

    1. Nie wszyscy byli szczęśliwi… masa ludzi w moim wieku wychowywana była na podwórku, bo rodzice pracowali… nie ma co idealizować swojego dzieciństwa bo niczego dobrego nie zbuduje się na okłamywaniu samego siebie…

  2. Myślę, że po latach nie będą pamiętały zabawek, tylko wspólne przeżycia, wycieczki, pieczenie i czas spędzony z rodzicami. Czas radości i czas zabaw, ale przede wszystkim, czy były kochane i wspierane w ich działaniach.
    Pozdrawiam

  3. Ja chyba nie zazdroszczę niczego obecnym dzieciom. Bo nie chciałabym być na ich miejscu, dorastać znów, dawać sobie radę w tym wyścigu szczurów. Nawet za cenę zabawek. 😉

    1. Nawet?;) Szczerze, to jest coś w tym co napisałaś… wyścig szczurów to chyba ostatnie na co chciałabym skazać moje dzieci, jednak myślę, że jest to nieuniknione…

  4. Nie wszystkie współczesne bajki, książki i zabawki są piękne, mądre i godne tego aby zwrócić na nie uwagę. Niektóre są nie tylko paskudne ale i beznadziejne albo inaczej… piękne ale treść i przesłanie do kitu. Na to nie ma reguły, jednak zauważyłam że większość baśni, książek i zabawek właśnie z czasów naszych babć i rodziców jest piękna i mądra i powoli wracają do łask. Bo jakie przesłanie ma bajka Pokemon lub Świnka Peppa? 😛 A zabawy? Berek, chowany, podchody, puszczanie kaczek, wspólnie spędzone wieczory z rodziną… to było kiedyś a obecnie jest zapominanie… niestety

      1. Rozumiem, faktycznie nie wszystkie bajki są fajne i z przesłaniem, jednak to od nas, rodziców, zależy na jakie będziemy je nakierowywać…

        1. Dokładnie… i tutaj trzeba bacznie się im przyjrzeć i nie patrzeć na to co bębnią media. Kiedy oglądałam Smurfy nie widziałam tam żadnych podtekstów. Moim rodzicom i starszemu rodzeństwu również nie przyszło to do głowy. Tak samo Gumisie i sok z gumijagód – takie czepianie się na siłę. Chociaż teletubiś z torebką był dziwny 😉

  5. Zdecydowanie się zgadzam. Moja córka ma 14 miesięcy, a ilość zabawek i książeczek jakie posiada to po prostu coś niesamowitego. Pomijając to, że najfajniejsza zabawka to wieszak, papierek czy miska…

  6. Z wymienionych przez Ciebie punktów, hmm, raczej nic nie pobudziło mojego serca, że nagle zapragnęło być dzieckiem. Chyba tak naprawdę to bycie ponownie dzieckiem, jest ostatnią rzeczą o jakiej marzę. Ale podobnie do Ciebie, jest kilka rzeczy, których zazdroszczę mojemu dziecku. Przede wszystkim to, że od mamy słyszy: „Możesz wszystko” „Uda ci się; poradzisz sobie”; „Próbuj, to, że nie wyszło teraz nie znaczy że nie wyjdzie za kolejnym razem.” – niestety w moim dzieciństwie zabrakło motywacji i uczenia, że ja też jestem ważna a nie tylko inni ludzie. Kolejną rzeczą są podróże. Ja zabieram mojego syna od małego w drogę, nawet te dalekie. Moje dzieciństwo było mocno osadzone na podwórku a o podróżach często nie było można nawet pomyśleć, bo strata czasu a tu tyle roboty ale przede wszystkim wyrzucane pieniądze w błoto itd… Kiedy tak teraz o tym myślę, cieszę się, że mogę uczyć moje dziecko przede wszystkim pewności siebie, wiary w swoje umiejętności i życia w całości jako piękne choć niekiedy trudne.
    Pozdrawiam:)

    1. Dziękuję za uzupełnienie mojego wpisu – fakt, że przekazujemy inne wartości swoim dzieciom niż te które my otrzymaliśmy od naszych rodziców to coś fajnego – a pewność siebie i wiara w swoje umiejętności jest na wagę złota!

  7. Super, że starasz się spędzać czas z dziećmi,robicie sobie wycieczki czy wspólnie pieczecie muffinki. Takie rzeczy zbliżają i sprawiają, że rodzina jest spójna. Twoje pociechy będą miały co wspominać po latach. 🙂

  8. Dzisiaj dzieci mają przygotowany dobry grunt na przyszłość. Tylko się cieszyć. Najważniejszy chyba jest poświęcony dla nich czas. 🙂 .

  9. Świetny wpis!
    I ja moim dzieciom tego wszystkiego zazdroszczę, oczywiście bardzo pozytywnie, bo niesamowicie cieszę się, że mogą z tego korzystać.
    Pozdrawiam cieplutko.

  10. Docenią to po latach albo ich dzieci będą miały kolejne tysiące nowych udogodnień i spraw i też będą sobie myślały „za moich czasów tego nie było” 😉

    1. Czasem się zastanawiam, jak świat będzie wyglądał za 50 lat… w dobie dzisiejszych szybkich zmian jednak nie ogarniam tego;)

  11. U mnie z tym czasem z rodzicami trochę na bakier, bo ja jestem sama z juniorem i wiecznie gdzieś pędzę, albo pracuję, albo coś jest do zrobienia… ale staram się chociaż raz w tygodniu spędzić z nim dzień w sposób, który on wybiera.

  12. O takich sklepach z zabawkami, jakie są teraz – kiedyś można było tylko pomarzyć – to fakt, ale jak się kiedyś miało się jedną zabawkę i jednego misia – to pamięta się go przez całe życie. Szczerze? nie zazdroszczę współczesnym dzieciom. Moje wnioski z na licznych spotkań autorskich właśnie z dziećmi, to potwierdzają. To nie jest dzieciństwo – to już jest mini wyścig mini szczurów. Oczywiście są wyjątki i oby było ich jak najwięcej.

    1. Tak…coś w tym jest… po ostatnim zebraniu w przedszkolu mojej Młodej stwierdzam jednak, że do tego wyścigu szczurów przyczyniają się w dużej mierze sami rodzice…

  13. Ja współczesnym dzieciom niczego nie zazdroszczę, raczej współczuję bo przyszło im dorastać w świecie przesiąkniętym telewizją i komputerami.Myślę, że to może mieć przykre konsekwencje gdy będą dorosłe…

    1. No tak, jak widzę dzieciaki na placu zabaw z nosem w tablecie mam ochotę…zabrać ten tablet i oddać nieodpowiedzialnym rodzicom…

  14. W czasach mojego dzieciństwa sama robiłam puzzle. Wycinałam pierwszą stronę czasopisma (najczęściej było to miesięcznik „Poznaj świat”, który kupowali rodzice), cięłam ją na kawałki, wkładałam do koperty i zabawa na 102.
    Moje wnuki mają prawie wszystko: piękne książki, wspaniałe zabawki, ciekawe zajęcia w przedszkolu. Wiem jednak, że nie zamieniłabym swojego dzieciństwa na to ich.

    1. Mam wrażenie, że kiedyś byliśmy bardziej kreatywni niż współczesne dzieci… nie mieliśmy wszystkiego na tacy, więc trzeba sobie było to jakoś stworzyć…

  15. To ja w takim razie zazdroszczę Twoim dzieciom dostępu do zajęć dodatkowych. W moich czasach (hahah, jak to brzmi!) nie było zbyt wiele takich możliwości, a szkoda, bo chętnie bym uczestniczyła np. w dodatkowym angielskim albo czymś podobnym 🙂

  16. Jest czego zazdrościć rzeczywiście, sama swojej siostrze mogłabym też ciut pozazdrościć, a na zajęcia dodatkowe… Ilez bym dała za ciut czasu na nie 😉

  17. Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób…ale rzeczywiście masz rację. Zabawki to banał, ale prawda, my jednak mieliśmy dużo mniej…sama nie wiem, czasami mam wrażenie, że to było nawet lepsze. Na pewno nasze dzieci mają dzisiaj lepsze warunki do rozwoju, to widać, szybciej się rozwijają

  18. Zabawek tez trochę zazdroszczę ☺
    Sama niedawno wybierała prezent dla bratanicy i chodząc pomiędzy półkami z zabawkami nie mogłam się nadziwić bo ja w jej wieku nie myślałam o takich rzeczach 😊
    Bajek nie zazdroszczę -teraz takie wymyślają że ja 20paroletnia baba boje się tego oglądać 😆😂
    Pozdrawiam
    Lili

  19. Ja z kolei wolałam książki dostępne kiedyś. Nie zamieniłabym ich na te, które obecnie są dostępne. Zabawki rzeczywiście, jest czego pozazdrościć. Na czas spędzony z rodziną też nie mogę narzekać. Z mamą troche mniej go spędzałam natomiast z dziadkiem byłam non stop ^^

    Pozdrawiam i zapraszam:
    Biblioteka Feniksa

  20. Zabawki zabawkami, ale najważniejsze że spędzacie razem czas. To na pewno będą najlepsze wspomnienia z dzieciństwa dla Twoich Bab 😀

  21. Z zabawkami faktycznie można teraz pozazdrościć. Mój synek sam ma gromadę i wszystko wala się pod nogami. Kiedyś była jedma lalka i na lata musiała starczyć.

  22. Ja należę do pokolenia lat 80-tych. Nie wiem czy to kwestia wieku (że dla dziecka inne rzeczy są ważne), czy faktycznie tak było, ale uważam, że moje dzieciństwo przypadło na najlepsze możliwe lata;) teraz, owszem, dzieci mają wszystko – mają dostęp do zabawek, zajęć, rodzice nie są tak zapracowani (moi po pracy zawodowej pracowali jeszcze na roli), ale czegoś jednak brak….;)
    Obecnie nie wyobrażam sobie, by moje dziecko żyło tak jak my kiedyś – wszystkie dzieciaki z okolicy gromadziły się „na placu” i tam do późnych godzin wieczornych bawiliśmy się – nie zabawkami, a razem;) swobodnie można się było poruszać po ulicy, bo nie było tyle samochodów…. przykładów mogłabym przytaczać wiele;)
    Czy jest lepiej? Na pewno jest inaczej;)

  23. Dzieciństwo jest najpiękniejsze, te wspomienia. Ja urodziłam się w latach 90 gdzie jeszcze nie było technologi tak dobrze rozwiniętej jak jest teraz (na całe szczęście) więc większość czasu spędzało się na dworze bawiąc się z innymi dziećmi. Człowiek często potrafił wyczarować coś z niczego, graliśmy w siatkówkę przez trzepak lub zawieszalo się linkę przez drzewa.

  24. Mimo, że wspominam moje dzieciństwo jako cudowny czas (urodziłam sie w latach 80-tych), to kiedy patrzę na moją chrześnicę czy myślę o moim maleństwie, które niedługo będzie z nami , to myślę sobie, że ich dzieciństwo to czas w którym absolutnie niczego im nie brakuje, że mają tyle aktywności, zabawek, uwagi, że nawet nie mają kiedy się ponudzić 😉

    1. Gratulacje:D A wiesz, że mimo tego że mają wszystko, czasem zdarza im się pomarudzić…mamoooooooooo nudzi mi się;)

  25. Mnóstwo prawdy! Zazdroszczę im też dostępności do codziennych rozrywek, tego, że teraz jest tyle możliwości w domach kultury, tyle różnych miejsc do zabawy, super placów zabaw, parków linowych itd. Książki są rzeczywiście tak piękne i pomysłowe, że aż chce się mieć dzieci! Dostępność zajęć dodatkowych, ale nawet sposób prowadzenia zwykłych lekcji (interaktywne tablice itd.) naprawdę robią na mnie ogromne wrażenie.
    Z drugiej strony współczuję im młodości w erze snapchatów, facebooków i innych instagramów. To duża presja i cieszę się, że mnie to ominęło. 😉 Dużo czasu spędzałam w bibliotece czego dzisiaj dzieciaki prawie nie robią, a moja mama bez wahania wsadzała mnie do PKSu albo pociągu i jechałam sama czy to do babci, czy do cioci i nie było to niezwykłe czy niebezpieczne mimo, że miałam 8-9 lat. Te czasy już minęły, a dzisiaj widzę jednak, że jesteśmy ciut przewrażliwieni na tle naszych pociech i uprzyjemniania im życia. Przecież czy to coś złego czasem przez chwilę się ponudzić? 😉

    1. Dziękuję Ci za tak rewelacyjny komentarz:) Masz rację – dzisiaj rodzice, czyli ja też;) jesteśmy trochę przewrażliwieni. I cały czas sobie powtarzam, że nudzenie się to nic złego, bo – właśnie wtedy do głowy przychodzą najbardziej kreatywne pomysły. W kwestii książek bardzo lubię te interaktywne, ale nie z melodyjkami, ale te przez które dzieje się coś więcej – np naciśnij mnie, czy miasteczko mamoko. A w kwestii facebooka, ponoć dla młodych jest on już passe;)

Dodaj komentarz