O prima aprilis słów kilka…

W Niedzielę Wielkanocną był Prima Aprilis. Zupełnie o tym zapomniałam i jak ostatni frajer dałam się nabrać na żart stary jak świat „Aga, a gdzie Ty się tak ubrudziłaś?” Ile śmiechu…taaaaak. Nie lubię tego święta – czasu żartów wszelakich, które zamiast mnie bawić, coraz bardziej irytują. Niestety nie ucieknę przed nim…

Dla porównania, w krajach hiszpańskojęzycznych to „Dzień Niewiniątek”, obchodzony 28 grudnia – taki odpowiednik prima aprilis. W Rosji natomiast, już tradycyjnie 1 kwietnia, jest „Dzień śmiechu” W Szkocji, to „polowanie na głupca” a na Litwie to „Dzień kłamcy”, Portugalia ma swój „Dzień kłamstwa”. We Francji to ponoć „Dzień kwietniowej ryby” A u nas? Chyba to po prostu „Pierwszy kwietnia”, zamienny z „Prima aprilis” – (spotkaliście się z inną nazwą? )

W mediach pojawiły się różne „kwiatki” typu „Tesla zbankrutowała” (niestety giełda nie ma poczucia humoru i akcje poleciały ostro w dół), „Petru na premiera” czy „Kukiz odchodzi od polityki”, było też o Jowiszu, który przez emitowanie fal zmieni pole grawitacyjne ziemi i o dodatku 100 zł za każde posadzone drzewo. Nie obyło się bez ataku kosmitów i listy celebrytów płacących za to, żeby o nich pisać…

Na szczęście była Wielkanoc i mało kto zwracał uwagę na te „fejki”… a może się mylę? Jak tam u Was Prima Aprilis?

79 thoughts on “O prima aprilis słów kilka…

  1. W tym ostatnim obrazku rzeczywiście coś jest. 🙂 Kiedyś jak byłam młodsza to bardziej mnie bawiły żarty w ten dzień. Teraz już zdecydowanie mniej. 🙂

  2. Teraz to trudno odróżnić, co jest żartem, a co prawdą. I nic już nie śmieszy, raczej przeraża.
    Serdecznie pozdrawiam

  3. Prima Aprilis było zabawne gdy byłam dzieckiem. Wtedy najbardziej śmieszyły mnie nie same żarty, co ich próby;) Aczkolwiek nie powiem, raz się rodzicom udało nieźle mnie wkręcić:P

  4. Ja kompletnie o tym zapomńiałam, ale mój mąż nie…i dałam się nabrać! Lecz z kolei w poniedziałek Wielkanocny ubiegłam swego mężusia i oblałam go wodą, bo sam o tym zapomniał hihi >3

  5. My zrobiliśmy żart tacie. Tata pożyczył nam auto, mąż zadzwonił do niego i powiedział, że ukradli gwiazdę z merca… W telefonie przez dłuższą chwilę panowała głucha cisza… Dał się chłop wkręcić 😛

    1. Mam wrażenie, że to samo jest z kabaretami – muszą być dosłowne do bólu i pełne wulgaryzmu – wtedy publika wyje ze śmiechu. W tym sęk że mnie to nie bawi…

  6. U mnie w domu Prima Aprilis przeszedł bez echa w sumie. Natomiast FB pękał w szwach od żartów. Dumny jestem, że większość z nich udało mi się przejrzeć 😉 Dałem się nabrać tylko dwa razy… 🙂 Co do innych nazw, w krajach anglojęzycznych jest „April Fools” – „Kwietniowe głupstwa”, „Dzień Kwietniowych Głupców” 😉

  7. Niektóre żarty są wesołe, zwłaszcza dzieciaki dobrze się bawią, mają jakąś inspirację żeby pomyśleć i pogłowić się nad dobrze wycelowanym żartem, lubię też specjalne dowcipy większych firm czy wydawnictw, ale sama w sobie za Prima Aprilis nie przepadam. Nigdy nie robiłam takich żartów (a na pewno nie odkąd skończyłam 12 lat) i nie pamiętam by kiedykolwiek mnie to specjalnie bawiło, te teksty o tym, że masz plamę itd. zawsze bardziej mnie drażniły niż bawiły, więc w zasadzie się z Tobą zgadzam. 😉

Dodaj komentarz