Sztuka nakładania…perfum

Robi to (prawie) każdy z nas, bez względu na płeć czy przekonania polityczne. Lubimy ładnie pachnieć. Kilka razy zdarzyło mi się obrócić za intrygującym zapachem… Wiadomo, że trzeba robić to z umiarem…no właśnie, ale jak?

Jestem pewna, że każdy z was spotkał w swoim życiu osobę, która przedobrzyła z perfumami. Jeżeli nie był to intensywny czy długo utrzymujący się zapach, to pół biedy. Jeżeli jednak nie miało się tyle szczęścia, to doznania węchowe były zapewne nie do podrobienia;) Bo cały szkopuł tkwi w…umiarze.

Najlepiej nakładać odrobinę, ale w różnych strategicznych miejscach na ciele:

Nadgarstki – ważne jednak, aby nie za blisko dłoni, nie wolno również pocierać o siebie nadgarstkami bo to psuje zapach który powinien się rozwijać powoli. Można również dodać kroplę perfum na zagłębienie łokci, jednak wtedy zapach będzie mocniejszy.

Za uszami – zapach będzie mocniej wyczuwalny przy bliższym kontakcie, np przy powitalnym pocałunku.

Po kolanami – a po co? Aby mogli wyczuć je siedzący przy stolikach czy biurkach w pracy, gdy koło nich przechodzisz.

Na ubranie – rozpyl zapach w powietrzu i przejdź przez jego mgiełkę tak, żeby perfumy osiadły spokojnie na twoich włosach, ubraniu i skórze.

Macie swoje ulubione zapachy? A może znacie jeszcze inne metody nakładania perfum?

67 thoughts on “Sztuka nakładania…perfum

  1. Od umiaru ważniejsza jakość. Większość ludzi, którzy śmierdzą perfumami, kupili je jako „perfumy” za teoretycznie 80 zł obniżone do 20.

  2. Przypomniałaś mi niezwykłe muzeum perfum Fragonard w Grasse, na południu Francji. Polecam Ci je gorąco! Nawet w Paryżu, dwa kroki od opery Garnier jest firmowy butik Fragonard z maleńkim muzeum ;))

  3. Jak rzadko w życiu klnę, to klęłam ostatnio, jak szewc. Mąż podwoził swoja siostrzenicę i… w największe mrozy musieliśmy tydzień wietrzyć samochód. Mało tego, że paskudny zapach to jeszcze trwały, a ja strasznie jestem wrażliwa na zapachy, od niektórych to nawet mi się słabo robi. Współczuję komuś, kto siedział obok niej w tym samolocie

  4. Ja na szyję z tyłu i rozcieram nadgarstkiem na szybko. Mam trzy ulubione i stosuję zamiennie. Lolita Lempicka w wersji normalnej i Midnight, Lancome La vie est belle i Chanel Mademoiselle. Nie wiem, które ulubieńsze 🙂

  5. A mnie wkurza to, że nawet najdroższe perfumy po góra 15-stu minutach stają się dla mnie samej niewyczuwalne :(( Czyli jakby kupuję je dla innych :(((
    Jasne, że używam i lubię się popsikać. Przez mgiełkę przechodzę kiedy chcę pachnieć bardzo słabo. W innym wypadku psikam za uszami i w dół dekoltu. Ale tak bym chciała móc czuć ten zapach przez 2-3 godziny… Ech…

  6. Nie ma nic gorszego niż zmieszany zapach potu i perfum ?
    Z tym perfumowaniem ubrań to trzeba ostrożnie żeby nie zostały plamy,których nie da się usunąć ?
    Pozdrawiam
    Lili

  7. Zobacz jaka ciekawostka. Za każdym razem kiedy Ciebie odwiedzę dowiem się czegoś nowego. Kolana mnie zaskoczyły, aczkolwiek to bardziej do kobiet kierowane. Ja zazwyczaj aplikuję perfumy na nadgarstki i za ucho (gdyby ktoś do mnie szeptał) – taki chwyt 😉

  8. Bardzo ciekawe te sposoby, zawsze można się czegoś nowego dowiedzieć 🙂
    Z miłą chęcią je wypróbujesz, szczególnie ten sposób z przechodzeniem przez mgiełkę.

  9. O nadgarstach wiem, o rozpylaniu i wchodzeniu w perfum również ale reszta jest mi tak obca, że wszystko czytałam z otwartą buzią 😀 będe próbowała, bo nie raz perfumy za szybko znikają z ciała 😀

  10. Moich ukochanych perfum (Gio Armaniego) nie można już kupić. Wielka szkoda. Jakiś czas temu pojawiła się namiastka Gio – woda toaletowa Acqua di Gio, więc jej używam. Najczęściej aplikuję za uszami i na nadgarstkach:)

  11. Pod kolanami przyznaję, że nie próbowałam jeszcze;) choć oczywiście jest to zasadne, bo tam krew dobrze krąży;). Ja znam metodę All over, ale to jednak daje intensywny aromat, więc preferuję jednak za uszami i nagdarstki, może być też dekolt;)

  12. Najczęściej nakładam perfumy na ubranie i na nadgarstki. 🙂 Oj tak, zdarza się spotkać kogoś, kto przesadzi z perfumami, dlatego też uważam, że warto znać umiar. 🙂

  13. Pod kolanami, pierwsze słyszę. Chociaż perfum nie używam od lat, to warto wiedzieć, można na przykład komuś podpowiedzieć. 🙂 .
    Pozdrawiam Agnieszko. 🙂 .

  14. Ja zazwyczaj aplikuję perfumy właśnie w tych strategicznych miejscach, ale czasami lubię też spryskać ubrania i włosy, ale to tylko z odpowiedniej odległości, żeby nie zniszczyć ani jednego, ani drugiego 😀

  15. Nie raz miałam do czynienia z osobą, za którą ciągnęła się chmura perfum. 😀 Określam takie zjawisko mianem „perfumerii Douglas”. 😀 Moim sposobem na perfumy jest psiknięcie ich w powietrze i wejście w mgiełkę. Wtedy się nie przedobrzy. 😉

  16. Najistotniejsze są właśnie te miejsca, które opisałaś, bo to właśnie w nich najbliżej skóry znajdują się naczynia krwionośne, które właśnie poprzez nieustanny ruch i oddawane ciepło sprawiają, że zapach jest intensywniejszy i utrzymuje się dłużej 🙂

Dodaj komentarz