Porządek (nie)idealny

Idealny porządek w domu, w którym mieszkają małe dzieci. Czy to w ogóle możliwe? Kiedy przygotowywałam się do roli mamy (czytaj, byłam w ciąży z pierwszym dzieckiem), z prawdziwą przyjemnością oglądałam wszystkie te kolorowe pisemka dla młodych mam. A w nich uśmiechnięte dzieci, stylowo urządzone pokoiki z designerskimi dodatkami – wszędzie czysto i schludnie…

A potem pojawiła się Młoda. Świat stanął na głowie a ja chciałam razem z nim – aby było perfekcyjnie w każdym calu. Oj głupia ja. Na szczęście zmądrzałam. A gdy pojawiła się Mała, ostatecznie pozbyłam się złudzeń co do perfekcyjnie czystego domu…

Bo wyobraźcie sobie, że jest sobota Dzieciaki zajęte zabawą, a Ty masz czas na sprzątanie. Wstawiasz pranie, zmywarkę i odkurzasz. Ścierasz jeszcze kurz, a potem czyścisz łazienkę i myjesz podłogę. Plan prosty, jednak ma w sobie pewien haczyk. Dwie bawiące się istoty to tykające bomby zegarowe… wylany płyn na podłogę? Rozsypane klocki? Ziemia z kwiatka? I wciąż pytania… Mamoooooo! Daj mi pić/jeść/cukierka/kartkę do malowania/ona mnie ugryzła/łeeee/ona zabrała mi lakę/to moje/mamooo! (to tylko kilka z możliwych form). Ciągłe odrywanie się od wytyczonych wcześniej zadań potęguje u Ciebie frustrację. A kiedy jakimś cudem zrobisz to wszystko, nie minie nawet chwila, gdy na świeżo wytartym stoliku w salonie ktoś zostawi odcisk małych łapek, podłoga w kuchni po zjedzonym podwieczorku będzie wyglądała tak, jakby w ogóle nie była umyta, a  kawałki  ciasteczka w z niewyjaśnionych przyczyn znajdą się na samym środku przedpokoju akurat wtedy, gdy ma odwiedzić nas ulubiona Teściowa…I nie masz już siły ani na realizację dalszych planów…

Tak… uznałam, że muszę nieco spuścić z tonu. Zacznijmy więc jeszcze raz…

Idealny Porządek w domu w którym mieszkają małe dzieci jest możliwy. Naprawdę! Trzeba tylko trzymać się kilku zasad…

  1. Odpuść sobie! – nie musisz być perfekcyjną panią domu, wrzuć na luz i znajdź złoty środek, dzięki któremu wieczorem, zamiast szorować łazienkę, poczytasz ciekawą książkę czy pomalujesz paznokcie lakierem który kupiłaś miesiąc temu ale jeszcze nie zdążyłaś go wypróbować…
  2. Korzystaj z dobrodziejstw AGD – brzmi prozaicznie, ale znam osoby, które nie chcą mieć zmywarki, bo przecież przy 4 osobowej rodzinie nie ma to sensu, trochę talerzy i kilka kubków… Odkąd mam zmywarkę, nie zamienię ją na nic innego – zmywa się samo a ja mam czas na inne rzeczy!

Nie muszę chyba wspominać o odkurzaczu, który jest niezastąpiony – chociaż nie mam w domu dywanów, nie wyobrażam sobie zamiatać podłóg miotełką! Wybierając odkurzacz, warto kupić taki z wymiennymi workami – dzięki temu jest czyściej i o wiele prościej. Dodatkowo chroni on w większym stopniu alergików przed niechcianymi roztoczami. Już słyszę Wasze marudzenie, że „tych worków nie można nigdzie dostać” – zajrzyjcie na stronę www.swiatworkow.pl. Mamy tam do wyboru worki do ponad 4 800 modeli odkurzaczy, ekspresową wysyłkę i doskonałą jakość wykonania towaru. Wszystko w jednym miejscu!

  1. Sprzątanie też może być zabawą! – już dwulatek może pomóc pościerać kurz, a sześciolatka spróbować poodkurzać swój pokój. Owszem, nie będzie to PERFEKCYJNIE wykonane, ale WYSTARCZAJĄCO dobrze. A to już jest dużo…
  2. Odkładajcie rzeczy na swoje miejsca – niech zabawki mają swoje miejsce – bawimy się jednym, odkładamy, bawimy się następnym. Jeżeli jakiemuś rodzicowi udało się w 100% wpoić tę zasadę swoim dzieciom, ja chylę czoła i pytam jak? JAK to się udało?! Kwestia odkładania rzeczy na miejsce, chociaż bardziej adresowana do dzieci, dotyczy również nas, dorosłych. Bo ileż to razy szukamy kluczy do samochodu, portfela czy rękawiczek? A wystarczyło odłożyć na swoje miejsce….
  3. Pewne rzeczy rób w „międzyczasie” – kiedy gotujesz, nie zostawiaj sterty brudnych naczyń w zlewie, tylko zmywaj (albo chowaj do zmywarki) na bieżąco. Oglądasz ulubiony serial? Wyciągaj deskę do prasowania i prasuj! Wciągająca fabuła skutecznie zmniejszy Twoją niechęć do tej nudnej czynności…

A teraz wróćmy do wcześniejszej wizualizacji. Wyobraźcie sobie, że jest sobota. Młoda z odkurzaczem w dłoni (6-latka potrafi się nim całkiem sprawnie posługiwać), odkurza pokoje, Mała, ze ściereczką namoczoną lekko w wodzie, ściera kurz tam, gdzie dostanie. A Ty sukcesywnie zmywasz podłogę. Dzieci pomagają wypakować zmywarkę i przynoszą Ci kubki i talerzyki z całego mieszkania. Razem nastawiacie też pranie i macie czas na wspólny podwieczorek. Mała, jak to ma w zwyczaju, wybiega z kuchni do przedpokoju, po czym upuszcza ciasteczko, które z imponującym rozmachem rozsypuje się po podłodze. Mała idzie po miotełkę, Moda po szufelkę i razem próbują ogarnąć ten chaos bawiąc się jednocześnie w sobie tylko znaną zabawę z super-bohaterką w roli głównej. W tym czasie wchodzi ulubiona Teściowa i z progu rozpływa się nad tym, jak pracowite i pomocne są jej wnuczki. Ty z kolei z uśmiechem na ustach mówisz „do zobaczenia za 10 km” i wychodzisz na zaplanowaną przebieżkę w promieniach popołudniowego słońca…

Takie zakończenia to ja lubię 😉

71 thoughts on “Porządek (nie)idealny

  1. Lubię porządek, ale osobą, dla której idealny ład w domu jest najważniejszy, nie jestem. Znam wielu pedantów i wiem, że życie z takimi ludźmi nie jest łatwe. Moje chłopaki (wnuki) należą do strasznych bałaganiarzy. Czasami nie ma wolnego miejsca na podłodze. Mają „pod ręką” zbyt dużo zabawek. Gdy wracam do czasów, kiedy moje córki były małe, nie przypominam sobie, by robiły taki „kipisz” jak ich dzieci teraz.
    Ja właśnie jestem osobą, która kilkanaście lat temu meblując od podstaw kuchnię, nie chciała mieć zmywarki. Dziś mam świadomość, że to wielki błąd. Można go naprawić, ale musiałabym pozbyć się niektórych segmentów, a tego sobie nie wyobrażam.

    1. Wiesz, coś kosztem czegoś… moja zmywarka jest z tych mniejszych – większej nie dałoby się upchnąć…chociaż gdyby trzeba było, zrezygnowałabym z szafki na rzecz zmywarki. To naprawdę przydatne narzędzie…

  2. Z brakiem porządku pogodziłam się jeszcze zanim pojawiły się dzieci. 😉 Za to frustrowało mnie, że będąc w domu z małym dzieckiem, ciężko coś zaplanować. Nigdy nie wiadomo, kiedy uda się ubrać, odhaczyć spacer i zjeść. Teraz mam w domu dwoje podrośniętych dzieci i 5 kotów. Sprzątam na bieżąco tyle, żeby było higienicznie. 😉

  3. Dom żyje tak jak jego mieszkańcy i tak powinno być. Nie lubię miejsc perfekcyjnych, one nie maja duszy a ty człowieku się zastanawiasz, czy łyżeczkę z kawy położyć, czy może najpierw oblizać, albo schować do kieszeni, w domu umyć i oddać… 🙂 I zamiast cieszyć się spotkanie, rozmową – ciagle myślisz czy aby nie poplamisz stołu…
    Zmywarkę mam od roku, chociaż jest nas dwoje i też nie wiem jak to było, gdy jej nie było. Pozdrawiam serdecznie

  4. Mój 16 miesięczny synek jest jak huragan, nawet w najgorszych snach nie spodziewałam się że tak ciężko będzie utrzymać z nim porządek. Niestety, ale wyjmuje wszystko z szafek i znajduje im inne miejsce do przechowywania 🙂

  5. U nas w sumie nie jest źle, dajemy radę z utrzymaniem porządku 🙂 Tym bardziej teraz gdy mam urlop, synek w przedszkolu, więc mogę spokojnie wszystko zrobić w domu 🙂

  6. Fajnie Agnieszko, że sobie odpuściłaś. Życie nie polega przecież tylko na sprzątaniu. Podoba mnie się włączanie dziecka do takich prac. Uczą się prawdziwego życia przez to też. Tak uważam.
    Pozdrawiam. 🙂 .

    1. Tereniu, szaleństwem było sądzić, że uda mi się mieć absolutny porządek i małe dzieci. Na szczęście zmądrzałam. 😉

  7. Prawda jest taka, że w domu nigdy nie bedzie idealnie czysto i biało a zresztą taki minimalistyczny nieład może być uroczy – widać, ze dom żyje, że ktoś w nim mieszka…. a testy białej rękawiczki nikt nie bedzie przeprowadzał 😉

  8. Ja uwielbiam porządek. Wraz z mężem regularnie sprzątamy 🙂 I nie jest to dla nas straszną karą. Po całym dniu pucowania (sprzątamy mega dokładnie), wieczorem porządnie się kąpiemy, zamawiamy pizzę i oglądamy film 🙂

  9. Moje dzieci są już dorosłe, ale pamiętam TAMTE czasy, pamiętam… 😉
    Przez 5 lat nie przeczytałam żadnej książki – ja, mol książkowy 😉
    Nie było kiedy i jak…

  10. Jakbym czytała o sobie;) Ja co prawda mam jedno dziecię, ale i tak wygląda to u nas podobnie – podczas domowych obowiązków nieustannie pojawiają się odciągające prośby i pytania, a największą bolączką są wiecznie rozsypane po całym pokoju klocki. Kiedyś, co sprzątnęłam, za chwilę wyglądało to tak, jakby od tygodnia nikt tam palcem nie ruszył. Frustrowało mnie to mocno. Były nerwy, a ja czułam nieustające zmęczenie i bezsilność – „bo to taka syzyfowa robota była”. W końcu odpuściłam i to była najmądrzejsza rzecz jaką mogłam zrobić. Kiedyś przeczytałam w necie takie zdanie: „ja nie mam bałaganu, moim dekoratorem wnętrz jest 5-latek;) i tego się będę trzymać;) brudno nie jest, a to, że klocki są dosłownie wszędzie – trudno;)
    Ps. Moje dziecię jak zaczyna sprzątać, to robi jeszcze większy bałagan;) Poważnie! Gdy tylko zaczyna sprzątać swoje klocki zawsze znajduje jakąś super-ważną część i zaczyna budowę na nowo, przy okazji wysypując to, co już wcześniej pozbierał;)

  11. Mnóstwo cennych wskazówek;) mam wrażenie, że od pewnego czasu żyję w strasznym biegu i np. jeśli brakuje mi czasu w niedzielę to mija kolejny tydzień bez porządków;)

  12. Co prawda nie mam dzieci ani młodszego rodzeństwa, ale siedzę i myślę sobie, że chyba najważniejszy jest uśmiech dziecka i matki, a porządek w domu to sprawa drugorzędna 🙂 Na to zawsze można przymknąć oko, bo w domu, w którym są lekkie „zawirowania” jest szczęście 🙂

  13. Jak to dobrze, że sobie odpuszczam sprzątanie. Najlepiej lubię zakończenia, gdy mąż zmywa podłogi, a ja z książką i kawą. Poezja.

  14. Zmywarkę mam od kilku lat i uważam ją za jeden z lepszych wynalazków i moich zakupów. Podobnie automatyczna pralka. A sprzątanie? Doszłam już do tego, że nie muszę mieć w domu idealnie. Żyje się raz. Szkoda czasu na ideały. Pozdrawiam ciepło

  15. Co do zmywarek – nie lubię ich i nigdy mieć nie będę. Ale, mam dwa koty (wcześniej jednego) i jak przy dzieciach – sprzątanie to trochę syzyfowa praca. Umyje podłogę – wyniosą jedzenie na środek, byle tylko pobrudzić. Pozmiatasz – rozsypią żwir na całą kuchnię 😀

    1. Wiesz, dziecko w końcu wyrośnie z pewnych rzeczy a Kot…jak to Kot… uparcie dalej swoje;) p.s. uwielbiam koty i bardzo żałuję że nie możemy mieć w domu…

  16. Na razie nasza rodzina liczy dwie osoby, ale i tak dbamy o większość spisanych przez Ciebie zasad. Staramy się pamiętać o odkładaniu rzeczy na swoje miejsce, myciu po sobie od razu po śniadaniu itp. Podoba mi punkt 3 i chciałabym, aby w przyszłości dziecko pomagało w porządkach.

  17. Wpojenie dzieciom zasad dotyczących sprzątaniu po sobie chyba nie należy do łatwych rzeczy.
    Fajnie napisany post. Momentami uśmiech się malował na twarzy. Jak Ty tam nie wariujesz?;>
    Miłego wieczoru!:)

  18. Ja bardzo lubię porządek i kiedy wszystko jest na swoim miejscu, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że z dziećmi to staje się o wiele bardziej trudniejsze. Myślę, że jak przeprowadzimy się do nowego domu zechcę zainwestować w Roombę lub coś podobnego, żeby się samo odkurzało 😀

    Pozdrawiam, poprostualeksandraa.blogspot.com

Dodaj komentarz