Pomożecie?

Jest sprawa. Ważniejsza niż Wam się wydaje. Obok nas, gdzieś ktoś walczy o życie. I My razem możemy mu pomóc. Już piszę o co chodzi…

Powiem wprost – mąż jednej z blogowych koleżanek zbiera na operację ratującą jego życie. Zresztą, posłuchajcie sami, cytując Anię…

„Mój mąż, Sławek choruje na to, na co nikt by nie chciał chorować. Złośliwy nowotwór mózgu – glejak Astrocytoma anaplastica, III stopień złośliwości.
Sławek jest już po dwóch operacjach mózgu i stoi przed ostatnią w swoim życiu szansą. Przed pierwszą operacją lekarze byli dobrej myśli, guz był szybko wykryty i nie był zbyt duży.

Druga operacja to był dla nas cios – pojawiły się bóle głowy, które nasilały się i występowały coraz częściej. Podczas jednego z bardzo silnych bólów głowy wezwałam pogotowie, natychmiast zabrano Sławka na SOR, zrobiono rezonans i zapadła diagnoza – wznowa. Takiego bólu, jaki wtedy czułam, takiego strachu, bezsilności nie czułam jeszcze nigdy i nawet nie jestem w stanie opisać, jak straszny może być strach o życie kogoś, kogo kocha się ponad wszystko „

Na szczęście operacja się udała, Sławek wracał do zdrowia. Po pięciu latach niestety…

Kolejny rezonans, niepokój, który zawsze nam towarzyszył, ale przecież będzie dobrze. Będzie dobrze, bo zawsze jest. Tym razem nie było. Wynik i to, czego panicznie się bałam i nigdy nie chciałam zobaczyć – podejrzenie wznowy. Pilna konsultacja z neurochirurgiem, który po przejrzeniu płyt z badaniami niestety potwierdził, że wznowa jest, a guz nie jest operacyjny. Zbyt duże ryzyko uszkodzenia ważnych ośrodków w mózgu, nie będzie operacji, nie tym razem, tym razem operacja się nie uda. Lekarze się jej nie podejmą. Następny krok to pilna wizyta u onkologa i chemia – tylko chemia, bo radioterapii być nie może. Zbyt duże ryzyko uszkodzenia okalających guza tkanek.  Znalazłam klinikę w Monachium i lekarzy, którzy po przejrzeniu pełnej dokumentacji medycznej Sławka podjęli decyzję i poinformowali nas, że terapia protonami w przypadku Sławka jest jak najbardziej wskazana i oni się jej podejmą”

Tylko trzeba zebrać na to fundusze. Kwota zawrotna, jednak mam nadzieję, że przy naszym wspólnym działaniu, uda się zebrać wymaganą sumę….

Dodam jeszcze, że nie jest to jakaś fikcyjna zbiórka. Anię znam już dłuższy czas i wiem, że jest szczera. Dodatkowo zbiórka jest zweryfikowana przez Fundację Siepomaga. A jak możemy pomóc?

Kliknijcie w baner, tam będą wszystkie informacje – można wysłać sms-a lub przelew na dowolną kwotę. Tu liczy się każda złotówka!

I jeszcze słowo od Ani…

„Ja wiem, jak to jest tracić najbliższą osobę, a Ty, mam nadzieję, że nigdy się o tym nie dowiesz i tego nie doświadczysz. Tego życzę Ci z całego serca na te Święta. A teraz proszę, proszę, najbardziej jak tylko potrafi kochająca żona, dla której Mąż jest całym światem. Pomóż mi zgromadzić potrzebną na leczenie kwotę i zatrzymać mojego Męża na ziemi, nie pozwól, żeby odszedł…”

To co, pomożecie?!

 

34 thoughts on “Pomożecie?

    1. I dlatego właśnie że jest niesprawiedliwy, trzeba dołączać się do takich akcji!

  1. Bardzo to przykre:( Sama straciłam brata z powodu glejaka, więc doskonale to rozumiem. Na szczęście mąż Ani ma jeszcze szansę, a wierzę, że w ludziach dobrej woli siła – będzie dobrze:) Ja też już pomogłam (wpłata i udostępnienie). Cudownie, że tyle ludzi pisze o tym na swoich stronach:)

  2. To jest straszne.. mam nadzieje,ze uda się zebrać nawet więcej pieniążków niż trzeba. 🙁

Możliwość komentowania jest wyłączona.