Tutlo – opinie i test szkoły językowej on-line

Pamiętacie, gdy pytałam Was w jednym z poprzednich wpisów, jak się uczyć angielskiego żeby w końcu się go nauczyć? Podaliście mi dużo cennych rad, zaznaczając, że najlepiej byłoby po prostu iść do dobrej szkoły językowej. Niestety – jako mama na pełnym etacie, nie mam za bardzo czasu aby regularnie uczęszczać na zajęcia. Bo REGULARNIE to słowo klucz aby skutecznie nauczyć się języka. Aż tu nagle pojawiło się Tutlo. Pomyślałam, że ta platforma jest po prostu stworzona dla mnie!

Dlaczego? Bo to nie ja idę do szkoły językowej, a szkoła przychodzi do mnie. To nie ja dostosowuję się do ustalonych wcześniej godzin zajęć, a  native speaker do mnie. Wtedy gdy mam akurat wolne 20 min (u mnie najczęściej, gdy Młoda jest w przedszkolu a Mała ma drzemkę), mogę usiąść na spokojnie przed komputerem, odpalić pl.tutlo.com, zgłosić chęć nauki i za chwilę rozmawiać z native speakerem… brzmi zachęcająco, prawda?

Ale do początku. Tutlo jest szkołą językową online. Nie ma ani nudnych długich lekcji, ani rozwiązywania zadań gramatycznych ani wkuwania słówek. Jest…rozmowa. Nie wiem jak Wy, ale ja, kiedy jestem w anglojęzycznym środowisku, zachowuję się jak „przyczajony tygrys”. Wiele rozumiem, z powodzeniem mogłabym przyłączyć się do dyskusji, jednak jakiś chochlik we mnie mówi…don’t be silly! You? No way!. Dzięki bezpośredniej rozmowie z certyfikowanym nauczycielem języka angielskiego, bariera językowa o której wspominałam, znika ponoć po jednym, dwóch spotkaniach. Dla początkujących proponowani są speakerzy mówiący po polsku, powyżej poziomu B1 są to native speakerzy z różnych zakątków anglojęzycznego świata.

Tutlo – opinia

Każda „lekcja” trwa 20 minut. (przez ten czas najlepiej utrzymujemy swoją koncentrację). Powiecie że to krótko? Owszem, czas mija bardzo szybko, jednak to bardzo intensywne 20 min, poczułam to na własnej skórze. Bowiem nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała. Skorzystałam z bezpłatnej lekcji próbnej. Kamerka w laptopie działa( o matko, zapomniałam się pomalować!;), głośniki też, bez problemu – minęło niespełna kilka chwil, a ja już widziałam na ekranie swojego laptopa uśmiechniętą lektorkę, z którą rozmawiało mi się po prostu REWELACYJNIE! Po takich 20 minutach można naprawdę uwierzyć w to, że umie się angielski lepiej, niż się samemu ocenia (+500 do pewności siebie)

Wracając jednak do samej platformy Tutlo. Generalnie do wyboru mamy 5 bloków tematycznych Travel English, Social English, General English, Business English oraz Junior. Każdy z nich zawiera od kilkunastu do kilkudziesięciu lekcji. Nudno więc nie jest…

Wiem o co zapytacie – wszystko pięknie – ładnie, ale ile to kosztuje? Samo założenie konta jest darmowe, lekcja próbna również. Następne spotkania wyceniane są indywidualnie, a cena waha się od 20 do 30 zł za lekcję. I dużo i mało. Bo z jednej strony to tylko 20 min – w normalnej szkole językowej masz 45. Jednak dostając w zamian native speakera na wyłączność, bez konieczności wychodzenia z domu, bez dojazdów i stania w korkach, bez niepotrzebnych nerwów, ta kwota wydaje się być całkiem  przystępna…

Przetestowałam ( i osobiście jestem zachwycona), do czego i Was namawiam!