Tajemny język kobiet

Ciekawy dokument ostatnio oglądałam. O kobietach w dawnych Chinach. O ich codziennym życiu, presji społecznej i temu, co dawało im siłę i moc. „Tajemny język Chinek” Yang Yue-Qing. 

Może od początku. Dawno, dawno temu, w Chinach kobiety nie miały łatwego życia. Stare powiedzenie mówiło ” lepiej mieć psa niż córkę, córka cię zostawi a pies będzie wierny” Wcześnie wydawane za mąż za dużo starszego od siebie nieznajomego mężczyznę, czas spędzały na prowadzeniu domu, wychowywaniu dzieci i tkaniu. Poniżane i bite przez swoich mężów, szukały wsparcia u innych kobiet. A z pomocą przyszedł im, wymyślony, jeżeli wierzyć legendom, przez cesarską konkubinę zamkniętą w pałacu, albo przez młodą dziewczynę, która tkała wymyślne wzory i w nie właśnie wplatała chińskie znaki – język Nu Shu.

Kobiety znające Nu Shu były wolne duchem, swoją codzienną pracę zamieniały w sztukę. Nazywały siebie siostrami i wspierały się wzajemnie, wysyłając sobie wiadomości, których nikt nie znający Nu Shu nie mógł przeczytać. Jak głosi przysłowie w Nu Shu – „W pobliżu studni nie czuje się pragnienia, a w pobliżu sióstr nie można się złamać”

Dokument przedstawia nam historię  86-letniej Huan-yi Yang, jedynej pozostałej przy życiu kobiety, która umie pisać i czytać w Nu Shu. Dzięki jej relacji odkrywamy zwyczaje związane z tym sekretnym pismem i jego rolę dla kobiet w feudalnych XIX-wiecznych Chinach. Ta opowieść jest tylko pretekstem do poznania okropnego życia, jakie wtedy wiodły kobiety. Nie dziwię się, że opuszczona przez wszystkich Huan Yang zaczyna od stwierdzenia, że nie myślała, że będzie tak długo żyć. A potem dodaje ze smutkiem – życie jest cierpieniem, wszystkie drogi parzą kobietom stopy.

Poruszający i piękny dokument – polecam każdemu 🙂

18 thoughts on “Tajemny język kobiet

  1. Ostatniego lata czytałam „Obfite piersi, pełne biodra” Mo Yan. To saga o życiu chińskiej rodziny ze wsi. Jeśli rzeczywiście tak wyglądało tam życie, jak jest w książce opisane, to nie wiem, czy ktokolwiek tam wtedy nastawiony był na szukanie przyjemności. Dla kobiety to każdego dnia była walka i nie było miejsca dla słabości. W tej sadze kobiety już nie krępują stóp. Zresztą, nie doczytałam czy wiesniaczki też krępowały.

    1. Kobiety z tego dokumentu obwijały nogi, zresztą, jedna pokazała, co zostało z jej stóp. Prawie nie mogła chodzić, a trzeba było pracować w polu – co to za filozofia?!

  2. Nie słyszałam o tym języku. Żal bardzo tych kobiet. Ciekawe informacje Agnieszko.
    Pozdrawiam. 🙂 .

    1. Też mi ich było żal. Chociaż z drugiej strony – miały wyjście, mogły się zbuntować przeciw ustalonym regułom. Jedna to zrobiła, gdy wyszła drugi raz za mąż – została za to wyklęta zarówno ze swojej wioski jak i ze swojej rodziny…tej nowej i starej. Kiedy nowy mąż umarł, została bez środków do życia. Masakra;/

    1. Chociaż wiesz, wsparcie wsparciu nie równe – a One, te kobiety znające Ni Shu naprawdę się wspierały – i to w takich trudnych czasach…

      1. Ze wsparciem tak jak z ofiarnością pomocy: czasami można wyrządzić większą krzywdę niż ktokolwiek mógłby przewidzieć

        1. Tylko czy można wszystko przewidzieć? chyba nie – czasem konsekwencje naszych poczynań są po prostu nieprzewidywalne.

  3. Witaj!

    Bardzo ciekawie jawi się taki dokument, kiedyś chyba słyszałem coś albo o tym albo o jakimś podobnym tajemnym języku. Całość pokazuje, że dużo wcześniej niż nam się to przedstawia kobiety zaczynały działania, na rzecz swoich praw. Może ten język nie przyczynił się wprost do powolnych zmian, bo sądzę, że jeszcze w Azji są miejsca zacofane w prawach kobiet, ale na pewno miał w tym wszystkim jakiś udział.

    Ja raczej staram się przed południem zakupy zrobić, albo w dzień pracujący, bo wtedy jest szansa na mniej ludzi w sklepie. Choć przyznam, że właściwie oni są tam zawsze. 🙂

    Płytę polecam, w Sieci są chyba single z niej, to poznasz czy to Twój klimat.

    Pozdrawiam!

    1. Myślę, że te kobiety musiały mieć jakieś inne wyjście niż otaczająca je rzeczywistość bez perspektyw… a może to ja tak na to patrzę. Mężczyźni mieli absolutny zakaz dostępu do tego pisma, nawet mężowie tych „Sióstr” które posługiwały się Ni Shu. Przez to może czuły się lepsze?

      Na szczęście jest Spotify, więc płytę przesłuchałam wczoraj wieczorem. Była stonowana, momentami intrygująca… nie są to już tak naprawdę moje klimaty, gust trochę mi spokorniał – jednak słuchałam z przyjemnością:)

  4. W sumie nie przepadam za książkami, w których pokazana jest bolesna prawda o trudnym życiu kobiety. Wokoło jest tyle zła, iż dorzucanie następnej cegiełki…. Nie, to nie dla mnie. Czasem trafiam na takie rzeczy zupełnie przypadkowo, nigdy z wyboru.

    Miłego wieczoru, Agnieszko 🙂

    1. rozumiem Cię doskonale – trochę męczyłam się mentalnie jak to oglądałam…żal mi ich po prostu było…

  5. czytałam o tym języku w jakiejś książce ” kwiat śniegu i sekretny wachlarz”? chyba w tej książce była mowa własnie o tym języku

  6. Taka trochę poważniejsza, realna wersja Ligii Kobiet z „Seksmisji”. „Liga rządzi, Liga radzi – Liga nigdy Cię nie zdradzi…”

    Ściskam mocno! 🙂

Dodaj komentarz