Kawa z dripa, chemexu i aeropressu…

czyli jak zaparzyć doskonałą kawę bez drogiego ekspresu…Nie mówię tu o klasycznej kawie tzw „plujce” (na marginesie, żadna kawa nie działa na mnie tak, jak ona – „hercklekoty” gwarantowane).

Jeżeli gdzieś będziecie mieli do wyboru:

DRIP – to prosta kawa przelewowa. Pamiętam, jak wiele lat temu mój Brat w taki sposób parzył właśnie kawę i wszyscy pukali się w głowę, co on właściwie robi. Aby w ten sposób otrzymać kawę, potrzebujemy tylko drippera w którym umieszczamy filtr, wsypujemy kawę i zalewamy gorącą wodą. Proste? Nie do końca…
Na rynku mamy wiele odmian dripperow – plastikowe (najtańsze), silikonowe, porcelanowe, szklane, a nawet stalowe, z  dzbankiem, bez dzbanka…jak kto woli..

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

CHEMEX – to również przelewowa metoda, którą wymyślił pewien amerykański chemik 75 lat temu. Ten sposób parzenia kawy wyróżnia designerska szklana karafka, wielowarstwowy filtr oraz grube mielenie kawy. W efekcie powstaje przejrzysty, aksamitny napar…koszt takiej karafki, bez filtrów oczywiście, to około 300,00zł

AEROPRESS – to kolejny amerykański wynalazek i to jaki efektowny wizualnie! Filtr umieszcza się w tłoku, do niego wsypuje drobno mieloną kawę i zalewa wrzątkiem. Następnie wyciska się napar jak strzykawką… koszt takiego cudeńka to około 150zł…

Pozostanę chyba jednak wierna mojemu ekspresowi do kawy i „kaffaterze”. A o nich niebawen 🙂

58 thoughts on “Kawa z dripa, chemexu i aeropressu…

  1. Ja chyba też wolę z expresu, parzonej plujki nie piłam wieki i już chyba nie dałabym rady. Lubię wszelkie kawowe cuda, ale niestety od jakiegoś czasu szkodzi mi mleko. Cóż, nie można mieć wszystkiego.
    Pozdrawiam 🙂

    1. Zawsze jest jeszcze mleko sojowe albo bez laktozy… czy coś.
      W każdym razie, również najbardziej lubię z ekspresu:)

  2. Jeśli chodzi o kawę, to ja nie piję, więc te wszystkie cudeńka to trochę jak magia ;). Nie słyszałam o nich. Jestem za herbatą. Choć zapach kawy lubię. Zdarzyło mi się wypić kawę z czekoladą, ale to i tak nie mój smak.
    Pozdrawiam. 😉

    1. O ile w kawie jestem mniej więcej rozeznana, o tyle ostatnio byłam szczerze zdziwiona, ile jest wspaniałych gatunków herbat…muszę rozwinąć ten temat:)

  3. Fajne informacje, ale kawkę to ja lubię taką zwyczajną – parzoną 🙂 Może dlatego, że nauczyłam się pić ją wtedy kiedy ekspresy, kawy rozpuszczalne itd były luksusem 😉

    1. Na szczęście teraz nie jest to dobro luksusowe – chociaż patrząc na ceny ekspresów, zaczynam się zastanawiać;)

      1. Kawa zbożowa zaparzana w kawiarce 🙂 z racji arytmii męża musiałam przetestować taki sposób, żeby tej zbożowej kawy się napił 🙂

        1. a może spróbować kawy bezkofeinowej? koleżanka, która kawy pić nie może, taką się delektuje!

  4. Miałam kawiarkę do gotowania na kuchence (z Lidla). Kawa z niej smakowała inaczej niż zaparzana. Czasami gotuję kawę z kardamonem i cynamonem. Podobno gotowana najzdrowsza. Tak twierdzą niektorzy 🙂

  5. Nie ma smaczniejszej kawy która tylko muska delikatnie nasze zmysły pochłonięte obecnością drugiej osoby, która jest całym naszym światem.
    Na to przepis jakiś ?…Dziękuję, że Pani sprowokowała to marzeń.

    1. Błagam, nie Pani – Agnieszka jestem:)
      Bardzo poetycko nakreślona wizja ulubionej kawy…ech, kiedy ja taką piłam?!

      1. Drzewiej bywało, że życia brakło by z kimś przejść na ty…to nie moje to Młynarskiego ale ja się pod tym podpisuję bo jak kiedyś powiedziałam, elektrykowi , który chciał przejść ze mną na ty, ” na Ty możemy być z każdym burkiem we wsi a na pan, tylko z wyjątkowymi.
        Proszę się nie gniewać ale nie lubię na Ty i …zdarzyło się ,że nawet z moją kochanką byłyśmy na pani….nawet w łóżku. Kawa, ..herbata…aromat wiążący dłonie…spojrzałam na białą herbatę w necie…dość cenna ale czy warta swej ceny ?…Może Pani coś wie ? Mogę, o ile zapamiętam, pisać Panno, jeśli to przynależne.

        1. Przystaję więc na per Pani, chociaż skracanie dystansu w blogowym świecie jest dla mnie rzeczą najnaturalniejszą pod słońcem. Twoja, znaczy, Pani argumentacja jednak do mnie przemawia w 100%.
          Biała herbata jest mi dosyć obca, owszem, piłam kiedyś w lepszych i gorszych herbaciarniach – jednak brakowało mi w niej czegoś…może prawdziwego aromatu herbaty? Takiego, do którego jestem przyzwyczajona.

          1. Agnieszka…jedną pamiętam Agnieszkę. Chodziłyśmy do tej samej szkoły, tej samej klasy, w tym samym budynku. Tyle wspólnego a nic wspólnego. Po latach , przypadkiem , z kubkiem kawy siedząc, przeglądałam obrazki wrzucane do sieci i była na jednym z nich Agnieszka. Niedostępna, nieznana, nieobecna jak kiedyś.Napisała Pani o skracaniu dystansu i że to naturalne, zwyczajne ale po co ?
            Dlaczego ?. Ludzie , ich w naszym życiu obecność nie powinna nieść w sobie gradacji, która określa i z kim jak jak daleko pójść możemy ?. Ja jestem wyalienowana ze świata a w swoim muszę mieć swoje rzeczy i swoich ludzi na odpowiednich półkach by nie musieć się zastanawiać kto jest kim . Czasem ktoś mówi do mnie na ty i jestem zdezorientowana , przestraszona bo wchodzi za blisko, niebezpiecznie blisko. Nie dam po sobie poznać ale drugiej szansy spotkania zazwyczaj nie daję.
            Wolała bym napisać do Pani prywatnie ale …to też pewna sztuka by w tłumie powiedzieć komuś coś szeptem, tak by inni nie słyszeli.Dziękuję…pójdę dalej…pies szczeka na mysz która schowała się przed nim do dziury….popatrzę…nauczę się czekać…troszkę…

          2. Wydawało mi się, że tak jest prościej, wybacz, jeżeli Cię tym przejściem na „Ty” zraziłam. Pozdrawiam!

  6. Z Twojego wpisu wnioskuję, że jestem strasznie zacofana pod kątem parzenia kawy. Nawet, wstyd się przyznać nie słyszałam o takich cudeńkach. Może warto by się pokusić o taki zakup. Zwłaszcza, że bez kawy nie wyobrażam sobie poranka. Ale piję albo rozpuszczalną albo ew. z takiego starego ekspresu. Pozdrawiam 🙂

    1. Wiesz, ja do takich „cudeniek” podchodzę z lekkim dystansem – jednak, zawsze można spróbować;)

  7. Dawniej pijałam tylko „parzuchę”. Od kiedy mamy ekspres, naprzemiennie – raz na słodko, z „maszynerii”, z mlekiem i cukrem, innym razem zaparzany własnoręcznie hardcor. Obie wersje bardzo lubię! 🙂

  8. O kawie mogę napisać tyle, że wypiję każdą i w każdej ilości, choć na pierwszym miejscu stawiam espresso, bo z zasadami i mocna.
    Zasyłam serdeczności

    1. To możemy sobie podać rękę, bo ja mam tak samo – z jednym wyjątkiem – espresso nie jest na pierwszym miejscu mojej kawowej listy przebojów;)

  9. To ja tyle lat żyję i nie wiedziałam o takich ustrojstwach ? Ja sama kawy nie piję, ale mój mąż chętnie i często. Ciekawa jestem juz Twojego następnego wpisu, bo chciałabym nauczyć się poprawnie parzyć kawę.

    1. Przyznam, że nie piłam jeszcze kawy z tego wynalazku, znalazłam ostatnio kafejkę, gdzie taką kawę robią, koniecznie muszę się tam wybrać w ten weekend!

  10. Od samego czytania zapachniało mi kawowym aromatem;) Ja przeważnie piję dopiero w pracy, więc rozpuszczalną z mlekiem. Ale w domu jak mam wolne, to lubię się podelektować np. mleko zagotuję( kawa jest wtedy smaczniejsza), dodam karmelu;) Te wszystkie wynalazki z filtrem wyglądają ciekawie, muszę przyjrzeć im się bliżej. Pozdrawiam;)

  11. Witaj Agnieszko, kawa to dla mnie najprzyjemniejszy punkt dnia, lubię mocną z ekspresu najlepiej włoską. Twój tekst jest dla ciekawy, nawet nie wiedziałam, że można inaczej, wypróbuję inną kawę i może będzie równie dobra….
    pozdrawiam ciepło i dziękuję za komentarz

  12. Wszystko, byle nie rozpuszczalnik!
    Też mam już w domu ekspres, i to wcale niedrogi, a kawa jest z niego świetna.
    Gorzej na wyjazdach, bo lubię sobie zaparzyć kawę kiedy mąż jeszcze śpi. Więc targam ze sobą mały elektryczny czajnik i pudełko, a w nim: kubeczek, metalowy wkład-sitko, który generalnie służy do parzenia herbaty, ale co tam, filtry papierowe i kawę. Jeszcze łyżeczkę, bo paluchami nie będę sypać.
    W kubeczek wkładam sitko, w sitko filtr i kawę. Jeszcze wrzątek i już.:))

    1. Podziwiam Twoją determinację Helen! Ja na wyjazdach, gdy nie ma innego wyjścia, raczę się właśnie rozpuszczalnikami, albo nie pije wcale (czekając aż pójdziemy na dobrą kawę;)

  13. Już od dawna mam ochotę na kawę parzoną w tygielku na wzór turecki. Może kiedyś się skuszę, aby go kupić.
    Serdecznie pozdrawiam.

  14. Aeropress na pewno ma swoje zalety. Ekstrakt jest mocny ale nie zawiera tylu szkodliwych substancji jak z kafetiery. Chodzi przede wszystkim o ciśnienie. Smak samej kawy jest do zaakceptowania ale wygląd tego plastikowego badziewia działa odpychająco. Jeśli ktoś ma ochotę pobawić się tłoczkiem, może skorzystać z frenchpressu ;). Design to kafetiera i basta! 😛

    1. Wiesz, to nie musi być plastikowe badziewie, są i ze szkła i z porcelany:) mówisz że kafatera i basta- a jaka? Ze stali czy aluminium?

      1. Stal tylko i wyłącznie! 😃. Aluminium może i całkiem nieźle wygląda ale samo przygotowywanie w nim żywności nie specjalnie jest zdrowe. Poza tym można znaleźć naprawdę świetnie wykonane stalowe kawiarki. Gorąco polecam 😊

        1. Te pierwsze kawiarki były aluminiowe – stąd moje pytanie. A sama również mam stalową – jest bardzo wytrzymała i solidna, kawa z niej jest wspaniała:)

  15. Ciekawe sposoby na dobrą kawkę:)) Ja bardzo lubię z ekspresu, ale jak się rano spieszę, to używam (wyczytałam te nazwy z powyższych komentarzy: french press coffee, albo cafetiere coffe:))) ja zaywam to po prostu dzbanek do zaparzania kawy:) Poza tym bardzo lubię różnego rodzaju herbatki..
    Pozdrawiam serdecznie:)

    1. Herbatki powiadasz – a mogłabyś mi coś ciekawego polecić? jakąś mieszankę herbat o wyrazistym smaku?:)

  16. Nie piję kawy;) Mam problemy z serduchem, a ten trunek źle wpływa na niego;) Ale za to uwielbiam zieloną herbatę.

  17. a wiesz, że ja bardzo rzadko piję kawę? Rzadziej niż raz w miesiącu. Jest dla mnie wybawieniem w krytyczne dni, wtedy kiedy nie mam sił nawet by oddychać 🙂

Dodaj komentarz