Hygge kawa, czyli szczęście po duńsku

Czy znacie jakiegoś Duńczyka albo Dunkę? Z prawdziwą ciekawością podjęłabym z tą osobą rozmowę na temat spędzania wolnego czasu. A wszystko zaczęło się od książki – „Hygge duńska sztuka szczęścia” Marie Tourell Soderberg. Przeczytałam i zainspirowałam się! 

Autorka już od samego początku próbuje wytłumaczyć, co to jest właściwie „hygge”. I robi to przez całą książkę, prezentując wiele punktów widzenia. Gdybym miała powiedzieć, co to jest „hygge” – to czas spędzony z ludźmi których lubimy, w przyjaznej domowej atmosferze, z blaskiem świec i kojącą muzyką oraz jedzeniem…tłustym i słodkim. Hmmm… zapewne to spłaszczyłam, ale czytajcie dalej….

Jak wyjaśnia Jeppe Trolle Linnet, badacz hygge: ” duński niestabilny klimat przyczynił się do powstania w kulturze skandynawskiej romantycznej wizji domu, jako bezpiecznej przystani, w której rodzina jednoczy się i zbiera siły (…) kiedy szukamy hygge poza domem, wybieramy zwykle miejsca o podobnej charakterystyce: wyraźnie wydzielone, z przyciemnionym światłem i wygodnymi meblami”

Tak jak wcześniej pisałam, hygge to spotkania z bliskimi. Autorka pisze, że spotyka się z przyjaciółmi, pracuje nad inspirującymi projektami, medytuje, podróżuje – to jest dla niej hygge. Jeżeli wierzyć książce, hygge jest spoiwem łączącym całą rodzinę. „…to podczas hygge czujemy swoją obecność i wzajemne więzi, a każdy członek rodziny może spojrzeć na siebie z zewnątrz”

W książce, jak elementy układanki, pojawiają się różne aspekty życia, w które można i (ponoć) nawet trzeba wpleść hygge – bo i na stole ( przepis na racuchy ciotki Iny przetestowany, zajadamy się w każdą sobotę rano), i wystrój hygge, który, idąc za książką, ” oznacza szukanie ciepła i komfortu w domu, gdy na zewnątrz jest zimno i ciemno”

 

(zdjęcia ze strony http://www.lonny.com/This+Is+How+To+Hygge+Your+Home/articles/hL-sRkt9vvN/All+The+Accourtrements )

Jest i muzyka hygge – tu przykładowa playlista…

I jeszcze na koniec, ciekawe pokazanie hygge w praktyce:

„Chwile hygge to przebłyski codzienności, które nas uszczęśliwiają. Najwspanialsze z nich lśnią i migoczą jak gwiazdy na niebie. Kiedy umiesz je nazwać, uświadamiasz sobie, że są na wyciągnięcie ręki. Tylko czekają aż je zauważysz”

Takie hygge to rozumiem;)

*wszystkie cytaty pochodzą z w/w opisywanej książki.

52 thoughts on “Hygge kawa, czyli szczęście po duńsku

  1. I ja jestem za taką wizją domu, pełnego wygodnych miejsc zachęcających do odpoczynku. Może z tego powodu lubię mieć puszyste dywany na podłodze, za co otwarcie potępiają mnie koleżanki, bo teraz wszystkie oszalały na punkcie gołych podłóg – może i Ty też? 🙂 Hygge, to takie polskie „ciesz się chwilą, szukaj codziennych drobnych przyjemności”? Tak mi się kojarzy.

    1. Ech, też mam „gołe” podłogi – po prostu tak jest bezpieczniej i wygodniej;) Niemniej jednak nie zdobyłabym się nigdy na otwartą krytykę tylko z powodu pluszowego dywanu – są wspaniałe! (ale i nie praktyczne z punktu widzenia matki małych dzieci;)
      Świetnie rozumiesz Hygge! też tak to widzę:)

  2. w takich okolicznościach, mam na myśli zacisze na zdjęciach powyżej, , wizja apokalipsy nie wydaje się przestraszać. Pan Miłosz…przy nazwisku włącza mi się pamięć jego głosu, jego czytania i wielki niesmak bo bardzo mi to przeszkadzało . Nie mogłam skupić się na słowach.Idąc tropem dzieła , które nie należy do autora bo jest stworzone i skończone, Miłoszowi odmawiam prawa do czytania swoich wierszy.Inni robią to lepiej a koniec świata będzie, jednak będzie chociaż jak go dostrzeżemy i zinterpretujemy, od nas zależy.

    1. Nie słyszałam nigdy jak Miłosz czytał swoje dzieła – muszę poszukać w Internetach. Może masz rację, że twórca nie powinien czytać swoich dzieł?
      pozdrawiam!

  3. Pięknie, chyba muszę sięgnąć po tę książkę bo już mi któryś raz „miga” przed oczami 🙂 Lekarze powinni wypisywać recepty na hygge nie uważasz?

    1. Jestem pewna, że gdyby faktycznie wziąć sobie do serca zasady hygge, lekarze mieliby o połowę mniej pracy – mniej stresów, mniej nerwów, więcej luzu…
      po książkę sięgnij – jest naprawdę fajna. Jeżeli chcesz, mogę Ci ją pożyczyć:)

      1. Juz zamówiłam – ale dziękuję za propozycję. Myślę, że to jedna z takich książek, które warto mieć w biblioteczce. Dam znać – jakie wrażenia 🙂 Pozdrawiam

  4. nie znam nikogo kto z tego kraju ale moja przyjaciółka mieszka w holandii nawet byłam u niej raz było pieknie wspomnienia mam z tamtego tygodnia.. a książka ciekawa

    1. autorka tej książki podpowiada również, jak kreatywnie i jednocześnie miło spędzić czas z dziećmi… to coś dla Ciebie! koniecznie sięgnij po tą książę:)

  5. Pisałam kiedyś o hygge na swoim blogu. Książki nie znam ,ale idea jak najbardziej mi się podoba. Takie odnajdywanie szczęścia w małych rzeczach, w zwyczajnych chwilach. Wtedy zbyt wiele nie potrzeba i docenia się to, co się ma wokół siebie. A Dunki ani Duńczyka żadnego nie znam. 😉
    Pozdrawiam! 😉

    1. A ja przed przeczytaniem tej książki nie miałam pojęcia o hygge. Myślę jednak, że stosowałam je niejako podświadomie.

  6. Jak to się stało, że wszyscy chcielibyśmy hygge mieć u siebie, by było zacisznie, domowo, pięknie i bezpiecznie, tymczasem toczą się wojny wywoływane przez ludzi, pozwalamy na istnienie faszyzujących organizacji, nie dość ścigamy terrorystów przez co NIGDZIE bezpiecznego azylu nie ma, nawet we własnym domu.
    Zasyłam pozdrowienia

  7. Też mam taką wizje szczęścia 🙂 Ja to jednak nie nazywam hygge tylko miłość 🙂 Miłość do osób które kochamy, do świata i samego siebie – bez niej trudno być szczęśliwym

    1. Ech, gdyby doba miała z 48 godzin to i tak nie było by czasu na wszystko… ja podczytuję „z doskoku”;)

  8. Książki nie zamierzam czytać, bo nie lubię tego typu, ale hygge jest w porządku, chociaż coś za dużo o tym wszędzie… robi się takie…hm… lekko nachalne:)

    1. Wiesz, ja o hygge dowiedziałam się dopiero z tej książki, nie wiedziałam wcześniej, że coś takiego w ogóle istnieje. Inna sprawa, że z własnego wyboru trochę odgradzam się od medialnego świata – po prostu może to do mnie nie dotarło;)))

    1. Również lubię te „skandynawskie” klimaty – ale jak tu odtworzyć ten idealny klimat, gdy dwójka małych dzieci rozrabia od rana? mam wrażenie, że takie perfekcyjne klimaty są tylko na zdjęciach;)

    1. Wiesz, patrząc na Twojego bloga, to jesteś jak najbardziej hygge – potrafisz celebrować chwile!:)

  9. Ostatnio to modny temat, sporo pism (zwłaszcza kobiecych) o tym pisało.
    Ja znam kogoś „z Danii” – polską dziewczynę, która za komuny zwiała z wycieczki i została. Wyszła nawet za mąż, próbowała się tam zagnieździć. I wiesz co – nie wytrzymała. Uciekła do Polski, gdzie było biednie, zimno, ale to był jej kraj. Wykończył ją w Danii nie tylko klimat – wieczne wichry, od których przeziębiała sobie wszystko. Głównie mentalność ludzi w małym miasteczku, tak inna od polskiej, zmusiła ją do odwrotu.
    Być może hygge to obrona Duńczyków przed… samymi sobą…?

      1. Było źle. Na przykład dla nas Skandynawia zawsze ociekała pornografią i rozpasaniem. A w rzeczywistości strach było się fajnie ubrać i umalować, bo całe miasteczko uznałoby, że poluje na cudzych mężów.
        A znów jej mąż nie mógł/nie chciał zadzwonić do żony przyjaciela przebywającego w szpitalu, żeby zapytać o jego zdrowie, bo ona mogłaby to uznać za… próbę podrywu czy coś.
        Makabra.
        Facet nie pracował, bo nic mu nie odpowiadało, ale zasiłek wystarczał na życie. Więc siedzieli tak razem w domu i się nudzili. Zero pomysłu na siebie.
        Uciekła stamtąd, a Polki które ją żegnały, strasznie jej zazdrościły. Bo miała dokąd wrócić, a one nie.
        I tak to jest w tym raju… 🙂

        1. Wiesz, zaskoczyłaś mnie – miałam trochę inne wyobrażenie o tym kraju. Sama jednak tam nie byłam i nie sprawdziłam – kiedyś to z pewnością zrobię:D

  10. Najbardziej podoba mnie się ostatnie zdanie. Może moje hygge to spacer z Nikonem po lesie, po kniejach…., gdzie szukam piękna, spotykam się z przyrodą, przytulam do brzozy?
    Pozdrawiam Agnieszko. 🙂 .

  11. To duńskie hygge to coś w sam raz dla mnie…. Przytulny kącik i ogień wesoło trzaskający w kominku 🙂 Za wyjątkiem kawy – jestem bardziej herbaciarzem 😉

    1. Celcie, skoro jesteś herbaciarzem – poleć mi jakąś dobrą mieszankę herbat – na letni dzień – próbuje (wciąż i nieustannie z niepowodzeniem) ograniczyć picie kawy, chcę ją zastąpić czymś dobrym. Masz coś sprawdzonego?

      1. Jestem herbaciarzem w takim sensie, że lubię harbatkę i chętnie ją piję, ale niestety nie jestem znawcą… Aczkolwiek mam przyjaciółkę, która się zna, mogę popytać jeśli chcesz 🙂

  12. Coś dla mnie, ale nie wiem kiedy znajdę czas, żeby przeczytać wszystkie książki, które zaplanowałam. 🙂 Przy okazji zapraszam Cię do udziału w konkursie – dzisiaj ostatni dzień przyjmowania zgłoszeń! 🙂

    1. Niestety nie zdążyłam – miałam pewne problemy zdrowotne i dopiero teraz nadrabiam zaległości… jestem pewna, że następny konkurs już mnie nie ominie!

Dodaj komentarz