Ćwiczenie cierpliwości

Cierpliwość można ćwiczyć na różne sposoby – mantry, joga, oddychanie… ostatnio, zupełnie przez przypadek, a właściwie, nazywając rzeczy po imieniu, z własnej głupoty, znalazłam jeszcze jeden sposób…

A było to tak. Wiosna zaczęła pukać do moich drzwi i pomyślałam, że czas odświeżyć coś w wystroju mojego wnętrza. Skupiłam się na salonie. Po umyciu okien stwierdziłam, że czas na nowe firany. Nie wiem, co mnie podkusiło, może to, że nigdy nie miałam – wymyśliłam firany – makarony. Jak wymyśliłam, tak kupiłam. Do zestawu był nawet dołączony worek do prania. Firany po zakupie były jakoś tak dziwnie związane – pomyślałam, że to dlatego, żeby nie zniszczyły się w transporcie. Rozwiązałam je, powiesiłam na oknie, wyglądały fajnie, więc czas na pranie. Włożyłam je do załączonego worka i wrzuciłam do prania. Nawet nie przyszło mi do głowy, żeby je jakość związywać – wszak mam worek do prania – powinien wystarczyć. Nie wystarczył. Z pralki wyciągnęłam jedną wielką kulkę. Kulkę z firany o wymiarach 300 cm na 250 cm. Po dwóch godzinach dało się je jakoś rozwiesić – przyznam szczerze, że pojedyncze makarony wokół wciąż dużej kuli poplątanych frędzli wyglądały dość awangardowo. Po kilku godzinach ślęczenia nad tym, rzucania mniej lub bardziej wybrednych inwektyw w myślach i na głos, firana wygląda już całkiem przyzwoicie. Prawie. Bo wymyśliłam sobie firanę z frędzlami, na których są takie piękne kryształowe kulki. Tak…może i wyglądają ładnie, ale weź tu je rozplącz! Więc od trzech dni w wolnych chwilach ślęczę w oknie, niczym królewna wypatrująca swojego księcia, i rozplątuję. Makaron po makaronie, nitka po niteczce. I ćwiczę cierpliwość…jak to w końcu rozplączę, będę miała cierpliwość ze stali!

 

19 thoughts on “Ćwiczenie cierpliwości

  1. Spotkałam się już z takimi firankami. Synowa była zachwycona, ale w użytkowaniu okazały się bublem i powiedziała sobie nigdy więcej.
    Agnieszko życzę Ci w takim razie tej cierpliwości ze stali, bo szkoda byłoby wyrzucić nowe przecież firanki.

  2. takim sposobem uczymy się całe życie, by w końcu machnąć ręką na frędzle:))
    Wszystkiego naj z okazji #8M:))

  3. Też jakiś czas temu zawiesiłam makarony i zastanawiałam się jak je prać. Nie pamiętam, żeby dołączona była instrukcja. Wymyśliłam, że złożę je i zwiąże w wielki węzeł… I do worka oczywiście.

  4. Ha ha ha…uśmiałam się! Serdecznie 😉
    Bo ja też mam takie makarony. Na szczęście tylko w kuchni, więc firana jest mniejsza. I nie ma na niej żadnych dodatkowych ozdóbek 🙂
    Powiem szczerze, że to jedyne i OSTATNIE makarony w moim życiu (oprócz tych do zjedzenia 😉 ).

    1. Ech a mi coraz mniej do śmiechu, bo ja nadal w tym oknie;))) cierpliwości…cierpliwości… W sumie juz chciałam użyć nożyczek- ale tyle czasu na to zmarnowałam, że zwyczajnie szkoda?

  5. Współczuję.
    Ja też chciałam sobie ułatwić życie i zamówiłam rzymskie rolety z firanki. Górą leciał rzep i byłam szczęśliwa, że wystarczy całą firanę fruuu… z tego rzepa ściągnąć i do pralki.
    Okazało się, ze co 10 cm w firankę jest wpuszczony sznurek, który nie odczepia się od górnej listwy, tylko trzeba go wysunąć z firanki. No i teraz po każdym praniu muszę z powrotem nanizać 10 sznurków na kółeczka (w sumie będzie ze 100 tych kółek) i podwiązać, żeby roleta dawała się podciągnąć do góry.
    To ja już chyba wolę te przebrzydłe żabki…

    1. A wiesz, że też zastanawiałam się nad tymi roletami? w końcu wygrały makarony. Problem rozwiązałam…jak Aleksander Macedoński;)

  6. No o czymś takim to przyznam jeszcze nie słyszałem – ani o takich firankach, ani tym bardziej o tak nietypowym sposobie na cierpliwość 😉 Ale działa on choć czy lipa? 😀

    A ten Książę… Trafił się jakiś? Bo jak nie, ewentualnie ja mogę się zaoferować… O ile nie przeszkadza Ci, że jestem „zmotoryzowany” ;)))

    Pozdrawiam!

  7. Mnie cierpliwości nauczył junior… A co do makaronów – ja zawsze zaplatałam je w warkocze przed praniem 🙂 I widzę, że to był dobry pomysł 🙂

  8. Ćwiczenie cierpliwości, a do tego plus 10 do elokwencji, nieprawdaż? ;> Fascynujące jest to, ile w takich chwilach można wymyślić określeń charakteryzujących firany 😉

Dodaj komentarz