Złośliwość rzeczy martwych

Jest taki jeden przedmiot w mojej kuchni, który nie ma prawa się zepsuć. To nie mikser ani toster, bez czajnika też dam radę. Ale kiedy psuje się ekspres do kawy – uruchamiam alarm III stopnia, porównywalny do groźby wybuchu bomby atomowej. Demonizuję? Nie sądzę….
Pamiętacie tą reklamę – po ilu kostkach czekolady mama się uśmiechnie? W moim przypadku zapytałabym raczej – po ilu łykach kawy Agnieszka się uśmiechnie?


Tak… mój poranek można podzielić na czas przed i po kawie – przed – lepiej mnie o nic nie pytać, nie ruszać, a najlepiej zrobić cappucino i podać mi do łóżka;) Po kilku łykach kawy wraca uśmiech na twarz i nie opuszcza już przez cały dzień. 

Ale dlaczego ja o tym piszę – otóż pewnego pięknego poranka, gdy mgła otulała szczelnie cały świat za oknem a wszyscy domownicy mieli jeszcze 5 minut snu, poczłapałam do kuchni zrobić sobie kawę. Wcisnęłam guziczek i zamiast przyjemnego odgłosu mielenia kawy usłyszałam coś w rodzaju GHHUUFFRMMMRRRRRRR. Możecie sobie wyobrazić przerażenie w moich oczach. Zapaliła się czerwona dioda i ekspres przestał działać. W panice pomyślałam – wyłączę i włączę – z pewnością zadziała. Nic z tego. Wypłukałam młynek, odkurzyłam, wyczyściłam (zresztą robię to co tydzień) – sytuacja się powtórzyła – GHHUUFFRMMMRRRRRRR. Przytomnie poszukałam faktury – ufff jeszcze na gwarancji – zadzwoniłam więc na infolinię i miałam czekać na kontakt ze strony ubezpieczyciela. Dostałam nawet papiery do wypełnienia. Sęk w tym, że po kilku dniach ekspres zamiast swojego GHHUUFFRMMMRRRRRRR – zaczął działać normalnie – nie zacina się ani nie buczy, normalnie robi kawę i spienia mleko. Co za złośliwość! (i co za ironia, teraz wręcz się martwię, że działa normalnie;), I co teraz robić – wysyłać, nie wysyłać go do serwisu? Wyślę – stwierdzą że działa OK i obarczą mnie kosztami. Nie wyślę – skończy się gwarancja (jeszcze 1 mc), coś się popsuje i zostanę z tym sama. Tak…teraz wierzę w złośliwość rzeczy martwych;)

12 thoughts on “Złośliwość rzeczy martwych

  1. Znam to – tylko u nas zaczęło się po gwarancji – ekspress robił tylko jedną kawę, a potem potrzebował godziny przerwy, więc rano kawę piłąm tylko ja :p Najlepsze jest to, że kiedy już znaleźliśmy autoryzowany serwis i mieliśmy go zawieźć zaczął działać jakby nigdy nic :p

Dodaj komentarz