Za nami ostatni weekend wakacji

„Za nami ostatni weekend wakacji” – usłyszałam w radiu – niby sucha informacja, a wprawiła mnie w niezłe zdumienie…


…a właściwie jakich wakacji? Od urodzenia Małej czuję że zaginam czasoprzestrzeń – jest poniedziałek a potem nagle piątek, Ledwo co był maj, a już jest prawie początek września. I ze zdziwieniem odkryłam, jak dawno mnie tutaj nie było. Nie będę pisała, że brakuje mi czasu – bo dla każdego z nas doba ma tyle samo godzin i minut – to kwestia priorytetów. Postanowiłam sobie parę rzeczy i małymi krokami wykonuję swój plan. Jedną z tym rzeczy jest nauka języka – daję sobie rok na naukę języka angielskiego w stopniu, który umożliwi  mi swobodne mówienie i pisanie. Rok to bardzo dużo czasu, a ja jakieś tam podstawy mam – jednak poświęcając swój czas na naukę prawa, język obcy zostawiłam daleko w tyle – czas się tym zająć – postanowiłam przeznaczyć 1 godzinę dziennie na naukę języka. (jakieś rady? jak się osłuchać, oczytać z językiem? będę wdzięczna!) Kolejną z tych rzeczy jest praca nad swoim ciałem – natura była dla mnie łaskawa – po dwóch ciążach nie został mi duży nadbagaż kilogramowy – jednak coś tam do skorygowania jest – póki co trenuję z „trenerką wszystkich polek” – po miesiącu regularnych ćwiczeń faktycznie widzę różnicę. A obok tego płynie normalne życie, Mała rośnie zdrowo, Młoda ma wakacje od przedszkola, staram się więc zorganizować nam wszystkim ten czas tak, aby każdy coś z tego miał fajnego. To proste z pozoru zadanie to nie lada sztuka. Aha, i średnio co półtorej tygodnia mam ochotę kupić wiatrówkę i strzelać – ale o tym następnym razem…;)



19 thoughts on “Za nami ostatni weekend wakacji

  1. Oczytać z językiem? Po prostu czytać. Czego nie rozumiemy, tłumaczyć. Osłuchać się? Hmmm… po prostu słuchać. Nie jakiegoś bełkotu na youtube tylko normalnego, dobrze artykułowanego języka. Poszukałam i wydaje mi się że to jest niezłe https://www.youtube.com/watch?v=xRTMsguD-So
    nie wiem jak Twoja znajomośc angielskiego ale jak potrafisz dość szybko czytać to sobie poradzisz. Staraj się nie tłumaczyć słowa mówionego przy osłuchiwaniu się, chodzi o to żebyś potrafiła wyodrębnić słowa, a tych się przecież uczysz czytając 🙂 Daj znać jak Ci idzie

  2. Czas młodej mamy płynie zupełnie innym wymiarem czasu i ma całkowicie inne priorytety. Potem czyli wtedy kiedy dzieci idą do szkoły wszystko się odmienia. Dochodzą problemy zupełnie innego rodzaju. Ja nie miałam córek to zamiast problemów ciuchowych miałam zupełnie inne. Ale każdy etap życia dzieci jest jedyny i niepowtarzalny.
    Co do języka to ucząc się się nawet bardzo, bardzo staranie i dość długo to wszystko za mało. Żeby władać językiem biegle trzeba znaleźć się w środowisku, w którym używa się tylko takiego języka. Wtedy dopiero poznajemy niuanse języka, które potrafią odmienić znaczenie wyuczonego zwrotu. I nie chodzi tylko o idiomy.
    Od czegoś jednak trzeba zacząć, życzę zatem dużo determinacji w tej nauce. Nie wolno się poddawać i rezygnować.
    O tym jak przekonałam mojego syna Maćka jaka jest korzyść z nauki języka rosyjskiego – znał już wtedy doskonale angielski – jest tyle zabawna co skuteczna. Ostatnio mi za to podziękował – innym wpisem.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  3. Trochę chodziłam na angielski, z tego co nas uczono, to podobno trzeba wciąż powtarzać i powtarzać. Dobrze jest też rozmawiać z kimś, a najlepiej, tak jak pisze Jola, znaleźć się środowisku……. . Wiem po sobie. Jakiś czas temu byłam we Francji, musiałam robić zakupy…. i powiem Ci Agnieszko, że zaczęłam chwytać ten język i gdybym tak dłużej pobyła…… To chyba najlepsza metoda nauki języka obcego.
    Pozdrawiam Agnieszko.

  4. Wiesz, determinacji to ja mam dużo – po prostu postawiłam sobie cel i do niego dążę:) Myślę, że gdy wejdę już na określony pułap językowy, będę ciekawa niuansów języka – póki co, chcę władać nim płynnie. A o tym jak przekonałaś Syna do nauki języka napisz – jestem tego bardzo ciekawa:)

  5. Pamiętam, pamiętam…małe dziecko, dużo zajęć 😉
    Po latach jest odwrotnie – duże dziecko, mało zajęć, ale problemów…bywa więcej niż wtedy, gdy dziecię siusiało w pieluchy.
    Sama zobaczysz 😉

  6. Hehe mina koali świetna 😀
    Mnie w nauce angielskiego bardzo pomagało po prostu oglądanie filmów – bez lektora i w miarę możliwości bez napisów. Plus granie w przygodówki po angielsku 😉
    Czas przy dzieciach leci błyskawicznie, ale – nie wiem, czy tez tak masz – jakoś bardziej można się nim rozsmakować. I cieszyć czymś takim, jak chwila tylko dla siebie (jeśli się trafi :P).

  7. Ja mógłbym zapytać właściwie to samo: JAKICH KURDE WAKACJI??? Dobrze, że się już kończą. Może za rok będą chociaż trochę lepsze.

    Co do Małej – serdeczne gratulacje 🙂 Niechaj zdrowo rośnie i chowa się radośnie 😉

    Odnośnie języka – powodzenia i trzymam kciuki 🙂 Niesamowite jest to ułatwienie, znać w miarę dobrze przynajmniej jeden język obcy – wiem po sobie 😀

    Ściskam Cię mocno!

Leave a Reply