Dzicy lokatorzy

Mam w domu Ciarachy. I to już jest pewne. Dla niezorientowanych – Ciarach, to takie złośliwe stworzonko, które czasem chowa przed domownikami jakieś rzeczy, najczęściej te, które są najbardziej potrzebne i oddaje je, kiedy już potrzebne nie są…
Szukałam karty do biblioteki – daję ją zawsze w jedno miejsce, co prawda jest to moje biurko, któremu daleko do idealnego porządku, ale zazwyczaj wiem, gdzie co jest. I kiedy przeszukiwałam je centymetr po centymetrze, przekopując się przez notatki, kodeksy, skrypty, rysunki Małej – odnalazłam kilka innych rzeczy, ale karty nie było. Przepatrzyłam wszystkie karty w przyborniku – lecz prócz kart ze stacji benzynowej, marketu, apteki nic więcej tam nie było. Zrezygnowana, poszłam do biblioteki i wypisałam druczek na nową kartę. A kiedy wróciłam do domu, wystarczyło jedno spojrzenie na biurko – zapewne wiecie, co zobaczyłam pierwsze. Tak. Ta karta leżała sobie tam, gdzie zwykle ją odkładałam. To po prostu NIEMOŻLIWE, żebym jej nie zobaczyła wcześniej. 
A na serio,odkąd jestem w „odmiennym stanie” bywam bardzo roztargniona. Ciąża wywróciła cały mój poukładany świat o 180 stopni. To zapewne wina hormonów, które (mam nadzieję) ustabilizują się jak już będzie po. Bo ileż można obwiniać o wszystko Ciarachy;) 

12 thoughts on “Dzicy lokatorzy

  1. Witaj Agnieszko
    Ja też tak mam, złoszczę się na siebie, ale wiem, że krytyka nic nie daje. Co sprzyja temu? ja zauważyłam, że pośpiech i zmęczenie. Mój sposób to koncentracja na tym co gdzieś kładziemy nawet sobie głośne powiedzenie, że kładę to tu i tu. Może zadziałać ale jak nie będziesz się spieszyć
    pozdrawiam Agnieszkę i bądź dla siebie dobra szczególnie teraz
    dobrycoach.bloog.pl

  2. U mnie w domu też są chyba takie Ciarachy – Obciachy.
    Nieraz nie można czegoś znaleźć, jakby zapadło się pod ziemię 😉

    Pozdrowienia dla mamusi 🙂

  3. HAHAHAHHAHAHHA, że co…???:)
    Że "Ciarachy" ?:P
    Rozbawiło mnie to. I nazwa tych złośników, i to, że one są winne za zaginione rzeczy.
    Nie słyszałam o tym, ale dobrze wiedzieć:)
    Jest jakiś sposób, by się ich pozbyć?:) I skąd ta nazwa…?? 🙂

    Miłego, bezCiarachowego dnia;)
    otakiejcoukradlaslonce.bloog.pl

  4. acha to u mnie też czasami są :p ale bardzo rzadko teraz będę wiedziała i narzekała na nie a nie na męża :p bo szczególnie rzeczy mi znikają jak mąż jest hehe

  5. do, a właściwie od stanu odmiennego u mnie minął już jakiś czas, a zdarza się, ze szukam telefonu w czasie rozmowy z kimśtam:)), Zatem to nie efekt błogosławieństwa:)) To wiosna mami fluidami:))czesia

Dodaj komentarz