Przeczytane, posłuchane…2016

Pierwszą książką, jaką przeczytałam w 2016 roku była autobiografia Hilary Clinton – „Tworząc historię. Wspomnienia.”. Książka wybrana przypadkowo, stała się całkiem ciekawą lekturą pokazującą Amerykę lat młodości Hilary, czas studiów, czas aktywnej pracy zawodowej, czas bycia Pierwszą Damą aż w końcu czas walki o funkcję Senatora.
Nie wiedziałam, że w USA jeszcze w latach 60-tych kobiety miały tak ograniczone prawa. Nie przypuszczałam, że nie mogły swobodnie wybierać kierunku studiów. Nie wierzyłam, gdy czytałam, że za Pierwszą Damą stoi cała armia ludzi, pomagających i wspierających w każdej chwili. Nie zdawałam sobie sprawy, jak brudna i brutalna jest polityka w Stanach.

Co pisze sama autorka: ” Starałam się przekazać moje obserwacje, myśli i uczucia – takie, jakie były w danej chwili. Ta książka nie jest dziełem historycznym, ale osobistym wspomnieniem, pozwalającym zajrzeć za kulisy niezwykłego okresu w życiu moim i życiu Ameryki”.

Wypełniając swoje postanowienie noworoczne, muszę wspomnieć o nowej dla mnie płycie – na pierwszy rzut idzie płyta Smolik & Kev Fox. Muzykę, którą tworzy Smolik uwielbiam prawie bezkrytycznie. Gdy mam już wszystkiego dość, włączam którąś z jego płyt i… jest dobrze. Płyta, którą miałam okazję przesłuchać jest po prostu doskonała – połączenie gitary akustycznej, nastrojowej elektroniki, zachrypnięty głos Foxa i plastyczne aranżacje Smolika. Polecam na długie zimowe wieczory!

14 thoughts on “Przeczytane, posłuchane…2016

  1. Każdy ma swoje sposoby na zimową nudę.
    Może to być książka, dobra kawa, muzyka. Ważne, żeby odnaleźć coś, co ułatwi przetrwanie dni, kiedy słońce tak szybko chowa się za horyzontem 😉

    Dobrej nocy, Agnieszko 🙂

  2. Ojej ojej, czyli nie tylko ja uwielbiam Smolika?!
    Kiedyś czytałam o księżnej Dianie niesamowitą spowiedź, w której również pokazywała jak inne jest to życie, od tego co kreowane jest w mediach i utwierdzane przez piękne uśmiechy i wypowiedzi… Chyba nigdy nie zamieniłabym się z nimi miejscami, nie każdy ma taką siłę jak Hilary Clinton. Nie ma się co oszukiwać, ja na pewno nie 😉 Pozdrawiam ciepło!

Dodaj komentarz