Grecki „syndrom paryski”

Zacznę od końca, czyli od zdjęć – wszystkie zrobione przez mojego M… a w kadrze uchwyconych kilka zakątków  jednej (idąc za przewodnikiem), z najpiękniejszych wysp greckich, a mianowicie Santorini…


(zdjęcia udostępnione za zgodą autora, więcej zachwycających widoków na  marcinkrysiak.pl , kopiowanie zabronione)

I przyznam szczerze, że dałam się nabrać jak dziecko. Bo kiedy z różnych źródeł, od zupełnie różnych ludzi słyszysz, że jest to NAJPIĘKNIEJSZE miejsce na ziemi, które KONIECZNIE musisz zobaczyć, bo ZACHWYCA i aż ZAPIERA DECH w piersiach, to musisz w to po prostu uwierzyć. Przynajmniej ja uwierzyłam.
I kiedy już byliśmy na tej bajecznej wyspie, kiedy byliśmy w samym sercu Santorini, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że ktoś mnie zrobił w balona. Mój M… patrząc na mnie stwierdził tylko – dopadł Cię syndrom paryski. Eeee… że co?
Syndrom paryski to dolegliwość, która występuje najczęściej u japońskich turystów, którzy przyjeżdżają do Paryża. Odkrywają, że obraz wykreowany w telewizji czy w folderach turystycznych zupełnie nie pokrywa się z rzeczywistością. Tym samym wpadają w depresję i miewają halucynacje…

U mnie bez halucynacji się obeszło, ale… widziałam już w życiu o wiele ładniejsze miejsca, mniej zadeptane przez turystów, a za to zachwycające same w sobie. 
Kiedy teraz oglądam zdjęcia, zastanawiam się, co mi się tam tak nie podobało – przecież jest ślicznie… może zbyt dużo ludzi – to tak lekko powiedziane – bo na reklamowany najpiękniejszy zachód słońca codziennie przychodzi tam kilka TYSIĘCY ludzi. Może zbytnia komercja, a może ja po prostu wolę inne miejsca? Nie pomogła czarna plaża, białe domy i surowe skały…. to chyba nie była miłość od pierwszego wejrzenia – a na drugi raz póki co nie mam ochoty… 
Zauważyłam jednak, że Santorini bardzo podoba się Japończykom…ale o tym innym razem…

32 thoughts on “Grecki „syndrom paryski”

  1. To ostatnie zdjęcie jest bardzo ładne 🙂 Aczkolwiek aby móc cieszyć się widokami to musi być ku temu odpowiednia atmosfera wokół. Mnie osobiście taki tłum ludzi by zirytował ze względu na moją tendencję do chodzenia własnymi ścieżkami oraz hałas… Zachód i wschód słońca najlepiej ogląda się w ciszy lub przy dźwiękach pochodzacych z natury (jakkolwiek to nie zabrzmi.. ale mam nadzieję, że wiesz, co mam na myśli 😉

  2. Ja odwiedziłam w swoim życiu kilka miejsc które były szeroko reklamowane i mały być CUDOWNE< FANTASTYCZNE I ABSOLUTNIE NIEPOWTARZALNE (np. Paryż) i niestety też byłam rozczarowana. Wydaje mi się, że to kwestia tego, że człowiek się nakręca i ma wysokie oczekiwania, a rzeczywistość jaka jest każdy widzi i stąd to nieprzyjemne rozczarowanie. Np. wieża Eiffla – ot po prostu metalowa konstrukcja,a uroku w niej tyle co w Pałacu Kultury, ale jak się człowiek naczyta jaka ona oh i ah i w ogóle to nic dziwnego, ze ma potem syndrom paryski 🙂

  3. Agnieszko zdjęcia przepiękne i co i nie mam w nie wierzyć? O nie 😉 , nie dam się nabrać. A tak poważnie, to może jest tak, jak pisze Maria, że za dużo czasami sobie wyobrażamy, oczekujemy i……… . Trudno mnie się szerzej wypowiadać, bo nigdy nie byłam w takich miejscach.
    Miłego dnia Agnieszko. 🙂 .

  4. Zdjęcia cudne 🙂

    Pewna zaprzyjaźniona rodzinka lata temu niemal w każde wakacje urządzała sobie wypady na Santorini właśnie… Zawsze wracali opaleni, zachwyceni i uśmiechnięci od ucha do ucha 🙂

    Mnie osobiście ta wyspa zawsze kojarzyć się będzie z teledyskiem, który tam nakręciła Era do jednej ze swoich piosenek… Zobacz i posłuchaj: https://youtu.be/WL1UMWfViH0 🙂

  5. Piękne zdjęcia i myślę, że syndrom paryski nie powinien wystąpić u nikogo kto widzi taki piękny krajobraz, przyjemnego odpoczynku życzę i samych dobrych i ciekawych ludzi…
    pozdrawiam

Dodaj komentarz