Zakupy…nie dla mnie

Nie lubię chodzić na zakupy, a jak już coś muszę kupić, to zbieram się do tego najdłużej jak mogę. Odkładam to na ostatnią chwilę, a najlepiej, żeby zamówić to przez internet. Żeby samej nie kluczyć od sklepu do sklepu, od butiku do butiku…
Takie słowa z ust kobiety to rzadkość. Wiem.
Dla mnie zakupy to zwyczajna strata czasu. A biorąc pod uwagę jeszcze dziwną zależność między posiadaniem pieniędzy a towarem który wpadł mi w oko, myślę, że Los sobie z nas po cichu drwi. Bo jak wytłumaczyć fakt, że zazwyczaj, gdy mam pieniądze na daną rzecz i chcę sobie ją kupić, to jej nie ma – nie ma tego co chcę, nie ma rozmiaru, nie ma tego koloru i tak dalej… Lecz gdy gotówki brak – nagle tyle rzeczy zaczyna mi się podobać i jest dostępne.
Ostatnio chciałam sobie kupić buty. Buty do biegania, gdyż moje poprzednie, wysłużyły się już bardzo, nawet za bardzo. Więc z miną męczennicy przyszłam do pewnego sklepu z artykułami sportowymi, odnalazłam regał z butami…i już wiem jak czuje się dziecko we mgle- odnalazłam w końcu te które miały być najlepsze w opiniach, które znalazłam na forach, w praktyce, czytaj na mojej nodze, okazały się niezbyt wygodne. Z pomocą przyszła jedna pracownic tego sklepu – wielka pasjonatka biegania. Zaproponowała mi buty, na które bym pewnie nie zwróciła uwagi – niech pani przymierzy i się przebiegnie trochę między regałami – powiedziała. Popatrzyłam na nią badawczo, czy aby nie żartuje. Nie żartowała. Pierwszy raz biegałam po sklepie – po drugiej rundce pojawił się uśmiech na twarzy i przekonanie – te buty chcę mieć.
Pierwszy raz wróciłam z zakupów w dobrym humorze i z uśmiechem na ustach. Jednak się da;) 

19 thoughts on “Zakupy…nie dla mnie

  1. Agnieszko to cieszę się, że udało Ci się kupić odpowiednie buty. I mnie to czeka, ciekawe, czy też trafie na taką sprzedawczynię. A wiesz, zaproponuje jej to, ciekawe, co powie, bo co pomyśli, to już nie chcę wiedzieć. Juz myślałam, że kupiła to i to, a w końcu buty, dobre. 🙂 . Tak to już jest z nami kobietami. 😀

  2. Jak ja cię rozumiem…
    Przychodzą momenty, kiedy wręcz mam kryzys tożsamości. Bo co ze mnie za kobieta, co nienawidzi chodzić po sklepach? A ja to traktuję jak galery i kiedy się już wybiorę, to staram się kupić tyle ile wlezie. 3 spódnice, 2 biustonosze itd.
    Wracam wykończona ale z błogim poczuciem, że na jakiś czas mam spokój… A ponieważ takie akcje są rzadkie, więc udaje mi się odłożyć trochę kasy na ten hurt:))

  3. Witam w klubie 😀
    Ja to jestem taki niekobiecy typ, który na zakupach się wkurza i dostaje białej gorączki 😛
    Gdyby tylko była taka możliwość kupowałabym wszystko w jednym sklepiku bez konieczności latania po innych 😛
    W przeciwieństwie do innych kobiet, zakupy działają na mnie stresująco 😛
    Ściskam :*

  4. Również nie lubię chodzić po sklepach. A sama idea spaceru po galerii tylko po to, by poprzyglądać się wystawom, tudzież pozostałemu asortymentowi, na który i tak mnie w chwili obecnej nie stać (wszak biednym stutetę jestę) wydaje mi się kompletnie bez sensu 🙂 Doceniam wartość kupna odpowiedniego obuwia do biegania, dlatego gratuluję sukcesu na tym polu! 🙂

  5. Mam dokładnie tak samo!! Ja wręcz nienawidzę robić zakupów. Kiedy własnie już naprawdę muszę odwlekam w nieskończoność i niestety zazwyczaj wracam wkurzona, zdenerwowana i z dołem. Rzadko kiedy udaje mi się wracać zadowoloną.

  6. Pewnie ze da się. W końcu jesteśmy kobietami;)
    A to że nie wielbisz zakupów to nic strasznego, szczerze ja lubię zakupy ale bez przesady bo np. Po dłuższym spacerze po galerii czuję znużenie;)

  7. ja też nie lubię kupować u mnie najczęściej towarzyszą mi dzieci więc trzeba szybko uważać by dzieci nic nie zwaliły itp. choć to u nich bardzo rzadko się zdarza

  8. Witaj Agnieszko
    Zakupów ubraniowych nie lubię robić szczególnie jak jest tłum, jak już coś uda się upolować w dobrej cenie cieszę się bardzo, lubię natomiast kupować kosmetyki np. pachnący kawą piling do ciała.
    pozdrawiam ciepło
    dobrycoach.bloog.pl

  9. też nie znosze zakupów! Ostatnio musiałam iść Małej kupić buty- zbierałam się i zbierałam do tego. Gdy już bylam w galerii stwierdziłam że wejdę do jeszcze jakiegoś sklepu. Spodobała mi się bluzka, ale jak pomyślałam że musiałabym porozbierać z siebie pełno ubrań aby ją przymierzyć to już przestała mi się podobać i poszłam do domu!!!!

  10. Ja sporo rzeczy zamawiam przez internet, bo choć mieszkam w dużym mieście przeraża mnie wizja "wycieczki" w poszukiwaniu konkretnego artykułu. Szczególnie tyczy się do kosmetyków, zwłaszcza tych profesjonalnych, jakbym chciała je kupować na miejscu to musiałabym zjeździć moje miasto wzdłuż i wszerz..szkoda czasu. A tak "kilk,klik" i po zakupach.

  11. …lustrem mym jesteś, bo mam to samo…zakupy – koszmar, wybieranie – koszmar, przymierzanie – mega koszmar…
    Serdeczności 🙂

  12. Buty to chyba najważniejsza część garderoby, można wyjść przed dom w piżamie, w szlafroku, ale buty co jak co – trzeba mieć. Tym bardziej do biegania, nigdy nie wiesz, kiedy tak naprawdę będziesz ich potrzebować;) ;p Oczywiście, życzę biegania absolutnie tylko i wyłącznie dla przyjemności!
    A jest coś takiego chyba, że pozory mylą, najpiękniejsze buty świata, nie będą najwygodniejsze, a te całkiem normalne, wręcz w pierwszym odbiorze niezauważalne, posłużą a może i nie tylko jeden sezon!:)
    Pozdrawiam i dobrej pogody życzę, i ducha i tej za oknem:):)
    Iwona
    otakiejcoukradlaslonce.bloog.pl

  13. Ja nawet lubię chodzić na zakupy, ale muszę mieć spokój, bo jak idę z dziećmi to się denerwuję. Ale tak jak na tym zdjęciu- dzisiaj poszłam po rurki, a kupiłam szpilki, w których nie umiem chodzić. Ale są śliczne:) Spoko:)

Możliwość komentowania jest wyłączona.