czas pierogów

Zachciało mi się pierogów. Nie takich z owocami sezonowymi, ale…ruskich. Stwierdzenie odrobinę niepoprawne politycznie zważywszy na fakt, że rękami, nogami i „lajkami” popieram akcję „jedz jabłka na złość…” sami wiecie komu. W każdym razie – pierogi za mną chodziły już trochę. Zrobić – filozofia wprawdzie żadna, ale ile roboty… w każdym razie nie jest to moje ulubione zajęcie.
Dzisiaj pomyślałam – to jest ten dzień – akcja pierogi! Nie patrząc na znaki na niebie i ziemi, mając za nic padający rzęsiście deszcz – kiedy wracałam ze sklepu do domu /kto w lecie nosi parasol??!!/, ku uciesze mojej Małej, zabrałam się do dzieła. (Mała uwielbia gdy coś się sypie, lepi – jednym słowem bałagani – miała pole do działania i wykorzystała je w stu procentach) Ja zresztą też – farszu jak zwykle zrobiłam za dużo, więc i ciasta trzeba było dorabiać – zrobiłam prawie 100 sztuk. I kiedy już większą część zamroziłam, drugą podpiekłam z cebulką…jakoś przeszła mi na nie ochota. Człowiek się narobi i nie ma smaku aby to zjeść…ot paradoks. Mój M…był wniebowzięty, gdy pochłaniał również moją porcję ;] 

24 thoughts on “czas pierogów

  1. Ja dwa razy w życiu lepiłam pierogi i stwierdziłam, że jest to bardzo trudna praca:) Wyszły mi tak mega wielkie, że nie mogłam się nadziwić potem jak ktoś może taki ładne, malutkie zrobić:)

  2. Robienie pierogów jest trochę upierdliwe ale czasami ja także je robię. Nie ruskie, takich nie lubimy i to nie ma nic wspólnego z polityką. Ot, takie inne gusty. Najczęściej robię z mięsem i kapustą. Latem z owocami, ostatnio robiłam z jagodami – mniamuśne bardzo były.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko;-)

  3. Ja też lubię pierożki ale bardziej jeść niż przygotowywać. Ale trafnie napisałaś że ja człowiek narobi się przy gotowaniu to już przechodzi ochota na jedzenie
    pozdrawiam

  4. Właśnie…jak to jest, że kiedy człowiek się nagotuje (w tym przypadku narobi pierogów), to przechodzi mu ochota na konsumpcję….? 😉
    U mnie w domu Młody nie przepada za ruskimi, więc rzadko je robię.
    Lubiłam je robić. Potrafię lepić i czytać książkę.
    Efektem ubocznym jest czytanie (czasem) tego samego wersu po raz drugi 😉

  5. Ja też tak mam… łazi coś za mną a jak się napracuje to ochota mija
    właśnie zaczęły za mną łazić ruskie pierogi… ale lepic nie będę zrobie wafle z ziemniakami, będzie prościej a smak podobny

Dodaj komentarz